Ja już po wizycie u dziadków Krystiana. Qurcze, teściowa tak nas namawiała, żebyśmy przyszli z dziećmi, bo prawie nikogo nie będzie, przychodzimy, a tu cała chałupa gości, nakopcone, gorąco, harmider jak na ruskim targu. Nie ma gdzie usiąść, nie ma gdzie dzieci puścić, żeby sobie trochę same posiedziały



I jak zwykle babcia nawet nie wiedziała, że przyjdziemy... Normalnie, jakby mogło być inaczej, skoro to teściowa miała ją uprzedzić

I jeszcze w tym tłoku Tymek się przewrócił i zawadził bokiem czoła o kant krzesła - wycie, czerwona krecha nad okiem i tysiąc rad od kochanych ciotek, wujków, kuzynów, w jaki sposób mam uspokoić swoje dziecko

A najlepsze, że tak się wszyscy srali, że będą małego pilnować, żebym sobie dzieckiem nie zawracała głowy i posiedziała spokojnie przy stole. Dobrze, że zapomniałam wziąć mleka dla Tymka i po godzinie się zmyłam do domu. Teraz Tymo już najedzony i ululany, a ja czekam na resztę rodziny, która się jeszcze wybrała do Carrefoura na zakupy.
Jeeejkuuu, ale fajnie:-):-):-) W takim razie będę ci wiernie dopingować w tym dononiosłym dziele tworzenia
Qurcze, robicie mi dziewczyny smaka...
Atru, głupia babo, ty sobie wybij trzecie dziecko z głowy



Przynajmniej na razie..!