mam wrażenie, że problem tu poruszany nie tyle dotyczy chrztu, co relacji pomiędzy partnerami. decydując sie na związek z obcokrajowcem, człowiekiem innej kultury czy religii wiemy co robimy. przynajmniej powinniśmy wiedzieć. tu mi to wygląda na zabawę w małżeństwo.. nie rozumiem przede wszystkim podejmowania tak ważnych decyzji na plecami partnera /czy namawiania do tego, bo to zmyje grzech/ i w ogóle rozstrząsania tego problemu na forum. to decyzja rodziców. nie dziadków, nie koleżanek, a matki i ojca. myślę, że jeśli katolik nie chce dać prawa muzułmaninowi, by dziecko brało i udział w muzułmańskich obrzędach niech nie wymaga, by druga strona pozwoliła dziecku pójść na mszę. albo jedno i drugie - dziecko poznaje dwa światy, religie, albo.. nic. bądźmy sprawiedliwi. to troszkę taka mentalność Kalego - ja robię dobrze, on zrobi - źle. macie niepowtarzalną szansę pokazać dziecku tak różne oblicza wiary - dajcie mu drogę do obu, albo je zamknijcie. i tak samo wybierze i fakt chrztu niczego nie determinuje.