Ja też do przedwczoraj myślałam, że nic mi jeszcze nie leci. Ale mój "kochany" P. odkrył, że jednak jest inaczej. Napadł mnie w łazience po kąpieli, nieodzianą jeszcze i po wzrokowych oględzinach, ze szczególnym uwzględnieniem klatki piersiowej, zapytał: "Leci ci już coś?". Ja mu na to, że nie. A on, z delikatnością walca drogowego, chwycił i ścisnął mą pierś, aż mi oczy wybałuszyło z bólu i zaskoczenia, i ze swoim złośliwym uśmieszkiem orzekł: "O patrz, leci... Hehehe".....

(Po tym incydencie stwierdziłam, ze mój luby minął się z powołaniem; powinien zostać rolnikiem - hodowcą dojnych krów; z taki "uchwytem" zaoszczędziłby na dojarce :laugh
No więc cuś tam mi wylatuje, taki wodnisty lekko żółtawy płyn. Siara czyli...
Joaś, dzięki za infromację, że zbyt częste pobudzanie piersi powoduje wydzielanie oksytocyny. P. się zmartwił co prawda, ale moce cycole odetchnęły z ulgą
Pozdrawiam(y) serdecznie!