reklama

Zachcianki Brzuchatek :)

koshka

Fanka BB :)
Proponuję podzielić się swoimi zachciankami, jak nas coś dopadnie. Za mną od wczoraj chodzą sajgonki i wyobraźcie sobie, że akurat jakimś cudem wszystkie chińskie knajpki z dowozem są nieczynne (a żeby pójść mam daleko i mi się nie chce). :crazy:
 
reklama
haha! świetny temat :D ja od tygodnia jem tylko i wyłącznie kapustę kiszoną w każdej postaci, kapuśniak, gotowana, surowa... no obłęd :D codziennie rano kursuje do sklepu po kolejny kilogram :-D
 
Świetny wątek :D Ja mogę jeść kilogramami mandarynki, nie wiem dlaczego :D Ostatnio miałam ochotę na barszcz czerwony z uszkami, nigdzie nie mogłam ich znaleźć, ale w końcu się udało. Teraz chodzi za mną fasolka po bretońsku :P
W ogóle nie mam ochoty na słodycze, a przed ciążą jadłam jak szalona :D

made mówią, że jak się ma ochotę na kwaśne to chłopak będzie :P
 
Ostatnia edycja:
Martyna no zobaczymy czy się sprawdzi :-D

dorex ja też bym ciągle piła gazowane :( ostatnio dość często popijam mirindę, a tak to od początku ciąży woda gazowana co jest przedziwne bo przed ciążą zawsze piłam tylko niegazowaną a na myśl o gazowanej mnie odrzucało :P jak te smaki się zmieniają
 
jak byłam u teściów niedawno, to wyżarłam teściowej całe wiaderko ogórków małosolnych, które kupiła na obiad na kolejny dzień i teść musiał do sklepu rowerem pojechać (wieś, sklepu blisko nie ma) :p co dziwniejsze lubię wszystkie ogórki oprócz małosolnych, za którymi nigdy nie przepadałam, ale wtedy były taaaaaaaaakie pyszne :D zwłaszcza z kawałkiem czekolady XD
 
Ja zawsze lubiłam ogórki ale ostatnio uwielbiam kiszone i przez 2 dni wypiłam 5 litrów wody z ogórków kiszonych hehe i w sumie jak piszecie o kapuście to też bym zjadła :)
 
Mi w ciąży nie smakuje mięso (smażone, pieczone) i grzyby marynowane, które przed ciążą tak uwielbiałam. Za to nie wyobrażam sobie dnia bez zupy i owoców. Te drugie zjadam kilogramami :-D Na śniadanie prawie codziennie pochłaniam kanapki z dżemem :-)
 
reklama
A ja mięcho, mięcho i jeszcze raz mięcho. I raczej kwaśne niż słodkie choć coraz częściej mnie ochota nachodzi na coś słodkiego tak na przegryzkę. Natomiast mam wstręt do jogurtów i deserów mlecznych. Już wolę samo mleko wypić. I nie mogę na raz zjeść dużej porcji. Chyba jem 6-7 razy dziennie albo i częściej:szok:. W piątek skusiłam się na colę bo mnie "wołała":-D. Natomiast na fastfoody raczej nie mam zachcianek - na szczęście, a jedynie od czasu do czasu domową pizzę zrobię bo wyszperałam ostatnio prosty i smaczny przepis.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry