reklama

Zadbane listopadóweczki :-)

reklama
Ech, mała poranna refleksja. Całą ciążę się trzymałam - albo co bardziej prawdopodobne - to cholerstwo pozostawało niewidoczne.... Teraz jak brzuszek coraz mniejszy, pojawiły się na nim dość duże rozstępy... Hmmm.

Druga refleksja, Leoś jest wart każdej krechy na moim ciele - coś się na to poradzi :-)
 
holly teraz trzeba będzie walczyć z rozstępami. Leoś na pewno warty każdej krechy:-), jak znajdziesz jakiś sposób to się chwal, na pewno Nam też się przyda.
 
Violett czerwone to stan zapalny skóry- czyli intensywne smarowanko aktywnymi kremami, masaż np. szorstką rękawiczką i są duże szanse że zejdą, białe, perłowe niestety już nie znikają. Kuzynka jest kosmetyczką i mówi że te czerwone na 100% zejdą jak się o nie zadba w gabinecie kosmetycznym ale to niestety kosztuje...
 
To teraz mnie jeszcze bardziej pocieszyłas, bo moja siostra pracuje w klinice kosmetycznej i jako prezent swiateczny funduje mi dzien masarzy i takich dupereli wlasnie na rozstepy celulit i takie tam :) Ona robi tam pazurki ale ma znizki na wszystko wiec teraz jestem happy :)
 
jesli chodzi o te czerwone to ja musze przyznac ze juz w ciazy widzialam ze jak sie je dluzej pomasuje to znikaja.. na chwile :-p no ale pewnie po jakis dluzszych zabiegach to pewnie jest szansa na 'zamaskowanie' ich
 
Ja słyszałam że znikają całkowicie bo to znaczy jest stan zapalny a nie przerwane włókna kolagenowe i one jeszcze mogą wrócić do normalnego wyglądu...
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry