A ja tylko plam po soku porzeczkowym nie mogłam zmyć, więc pomalowałam całą ścianę, na ciemniejszy kolor - oczywiście zielony groszek. Kilkakrotnie, żeby po większym szorowaniu została jakaś warstwa farby na ścianie.
W przedpokoju jest najgorzej, bo wszyscy się opierają łapkami, żeby zdjąć czy założyć buty (głupi zwyczaj, nie wiem skąd się wszyscy tego uczą? Tylko ja tak nie mam i czuję się przez to jak odmieniec jakiś). Ale nawet te tłuste paluchy, bez problemu zmywam wilgotną gąbeczką.
Może po prostu mało intensywnie użytkujemy nasze mieszkanko i nie mamy jeszcze takich zabrudzeń jakie powstają przy dzieciach. Zobaczymy za jakiś roczek czy nadal będę trzymała się swojej wersji, że farby Duluxa są najlepsze na świecie.