Casia, ja też nie umiem polować, ale mam od tego specjalistkę wysokiej klasy w osobie mojej mamy. Zna wszystkie chyba lumpeksy w całym mieście i wszystkie panie znają moją mamę i Igunię też. Iga jest bardzo lubiana przez te panie i często dostaje od nich gratisy. Z resztą nie tylko od nich, ostatnio jak w "Pończoszce" zeżarła wieczko pudełka na podkolanówki, w czaderskim seledynkowym kolorze typu "Józiu gryźmnie", Pani stwierdziła, że jak jej tak do gustu przypadły to niech je sobie weźmie w prezencie :-)
No i mam teraz odjechane podkolanóweczki i zagadkę co by było, gdyby tak ją puścić bez pieluszki, na siedzenie jakiejś toyotki? Może pan z salonu stwierdziłby, że jak już uśliczniła tapicerke, to niech sobie teraz weźmie w prezencie ten cały samochód? :-) Może to jest dziecko szczęścia i faktycznie warto spróbować?:-):-):-)