sabina witaj i zapraszamy na wątek główny
Co do Twoich pytań...
Butelki
Na początek wystarczy mała butelka (150ml), na później przyda się większa (250ml). Plastikowa jest na pewno lżejsza od szklanej, więc moim zdaniem wygodniejsza - mniejsze też ryzyko stłuczenia, choć przy tym grubym szkle to może też nie duże ryzyko...
Co do firmy - ciężko powiedzieć. Ja wybrałam TT (bo dostałam w zestawie z laktatorem tej firmy); syn nie chciał pić ani z TT, ani nuka (smoczek silikonowy, gumowy), próbowałam butli z babydreama - nie, potem lovi - też nie. Żadnej nie zaakceptował. Nie martwiłam się tym jakoś strasznie, bo byłam nastawiona na 200% karmienia piersią, ale miałam nadzieję, ze jak załapie butlę, to czasem będzie mógł zostać z tatusiem.
Teraz też mam nadzieję, że się ta sztuka uda, więc na pewno będę próbować. Na tę okoliczność zaopatrzyłam się w butelkę
CALMA Medeli - ponoć rewelacyjnie się sprawdza przy dzieciach cycowych. Zobaczymy w praktyce...
Warto też popatrzeć, do których butelek są dostępne akcesoria na później - syn np. pije obecnie z niekapka lovi, który pasuje do butelek, które mieliśmy (dokupuję tylko nakrętki-ustniki). Przy okazji canpol babies i lovi to ten sam producent i wiele akcesoriów do siebie pasuje ;-)
Co do proszku, ciężko stwierdzić - u nas sprawdził się płyn biały jeleń (zaczęliśmy od lovelli - uczuliła nas wszystkich), dobrze służył nam też dzidziuś - te same zakupiłam i teraz. Nieco później przeszłam na persil sensitiv. Płynu do płukania początkowo w ogóle nie używałam (i nawet przeżyłam, bo ja nie lubię, jak pranie bez płynu)
Pannacota w niektórych aptekach można też dostać mleko poczatkowe w takich małych buteleczkach - wystarczy je tylko podgrzać. Są bodajże dwa rodzaje - nie pamiętam już jakich firm (jedno chyba NAN), ale wiem, że przy małym też miałam ze dwie w razie W

(ale ja do miasta mam ponad 30 km, a i w tutejszych aptekach - czynnych oczywiście tylko do południa, a i to nie zawsze

- raczej bida)
tosienka kiedy już przeszliśmy na MM (ku mojemu smutkowi), to generalnie próbowaliśmy hippa, ale z uwagi na cenę dotarliśmy do bebiko i przy nim zostaliśmy (ostatnio podjęłam próbę z rossmannowskim i tym sposobem połowę jednej paczki wywaliłam, a druga leży - bo się okazało, że w pudełku są dwie torebki foliowe). Próbowaliśmy też gdzieś na początku bebilonu, ale tego mój tez nie chciał pić. Także, jak ze wszystkim - metoda prób i błędów (najlepiej z uwzględnieniem stanu portfela - bo trochę tego mleka schodzi; jak dzieck onie wypije wszystkiego, reszta leci w kanał, niestety....) - pod warunkiem, że nie ma innych wskazań jak alergie i td - wtedy może się okazać konieczny jeden konkretny rodzaj... Oczywiście wtedy będzie już radził pediatra.
Antiope ja się na żaden kombinezon na wyjście ze szpitala nie szykuję (zastanawiam sie czy w ogóle będę dziecko ubierać w taki wynalazek, a mam nie jeden); przy Rafale w ogóle nie stosowałam. Wolałam właśnie śpiworek + kocyk, jeśli była potrzeba. Są śpiworki, które mają specjalne otwory na pasy do fotelika/wózka i wtedy się zapina je bez problemu (ja osobiście takich też nie stosowałam - dopiero w spacerówce-parasolce); tak to zawsze tylko kocyk na wierzch... W koncu pod spodem dziecko i tak miało swoje ubranko, potem kurteczkę i albo w aucie, albo w wózku, a przy mega mrozach siedziało się w domu ;-)