Cześć. Pierwszy trymestr minął i przyznam że był dla mnie ciężki. Jestem w 15tygodniu i niestety moje samopoczucie wcale się nie poprawiło. Miałam dobry tydzień, wzrost energii i zanik dolegliwości ciążowych, już myślałam że będzie lepiej i nic z tego. Od kilku dni codziennie boli mnie głowa (cierpię na migreny od wielu lat). Na szczęście paracetamol i zimne okłady pomagają, ale spędzam przez to w łóżku mnóstwo czasu. Wróciły mi też nudności i poranne wymioty. Temperatura wciąż oscyluje ok 37st(jak na początku ciąży) a do tego czuję się osłabiona, smutna i bez życia. Lekarka mówi że to normalne, że wyniki krwi i moczu są dobre i że muszę poczekać, że niedługo objawy zaczną mijać, ale ja mam dosyć. Boję się zjeść cokolwiek, bo żołądek niczego nie chce na dłużej zaakceptować, łazienkę odwiedzam co godzinę i parę razy w nocy przez co jestem strasznie niewyspana. Najchętniej zakopała bym się w łóżku i przespała resztę tej ciąży. Powiedzcie da się cokolwiek zrobić? Coś jeść by było lepiej, albo pić? Imbir niespecjalnie pomaga, rumianek i miętą też nie. Jak sobie radzić z ciążowym rozbiciem emocjonalnym?