reklama

Zuzia jest śliczna!!!!

Temat na forum 'Gratulacje' rozpoczęty przez anusiakanusia, 21 Styczeń 2006.

  1. anusiakanusia

    anusiakanusia Styczniowe mamy'06

    Anusia, moja najdroższa siostrzyczka urodziła dziś o 1:05 swoją córeczkę Zuzię. Mała pyza jest jak dla mnie bardzo malutka zaś obiektywnie spora, waży 3600 mierzy 52cm(chyba) ma czarne włoski jest okazem zdrowia a przede wszystkim jest kochana!!!
     
  2. koteczek

    koteczek Majówka 2005

    gratulacje dla Anusi no i czekam na zdjęcia Zuzi :)
     
  3. reklama
  4. anusiakanusia

    anusiakanusia Styczniowe mamy'06

  5. karolinna

    karolinna grudzień 05,wrzesień 08

    mała bardzo urocza :) cudo :-* włosków ma tyle co noja córa :) a może nawet trochę więcej :)
     
  6. Almetka

    Almetka Fanka BB :)

    Śliczna mała dama gratuluję !!
     
  7. koteczek

    koteczek Majówka 2005

    anusiakanusia mam takie pytanie, czy twoja siostra mieszka lub mieszkała przypadkiem we Włodawie ??? bo jakaś ta twarz znajoma :) Pozdrawiam
    Zuzia śliczniutka !!!!
     
  8. anusiakanusia

    anusiakanusia Styczniowe mamy'06

    Moze i czas, zebym i ja wystukala pare slow o moim porodzie...

    W czwartek wieczorem bylam w szpitalu na KTG, 9 dni po terminie, skurczy brak. Ustalilismy z lekarzmi, ze stawie sie w szpitalu nastepnego ranka.

    W piatek mama zawiozla mnie do szpitala. Lekarka po badaniu stwierdzila, ze glowka ladnie ustawiona ale szyjka trzyma zalozyla mi wiec cos na rozluznienie szyjki i kazala przychodzic co 30 min na podsluchanie serduszka. I tak sobie siedzialam z 5h ogladajc telwizje. Po okolo 3 h cos zaczelam czuc ale bole nie byly ani silne ani regularne. Nawet myslalam, ze po prostu sobie wmawiam. Okolo 4 dokor ponownie mnie zbadala i stwierdzila ku mojemu rozczarowaniu, ze wielkich postepow nie ma. Odeslano mnie na patologie bo akurat byl nawal rodzacych i stwierdzono, ze zajma sie mna z rana (podadza oksytocyne). Zadzwonilam do domu, ze jednaknie bede dzis rodzic. Siostra z tata mieli do mnie podjechac.

    Kiedy dojechali o 6 ja mialam juz regularne silne skurcze, po okolo godz juz co 3 min, kazdy po okolo 40sekud. Wtedy jeszcze bylam w stanie zartowac miedzy. Na porodowke nadal mnie nie brano z braku miejsc ale bylam pod opieka. Chodzilam z siostra po korytarzu.

    O 9 bole zaczely byc juz bardzo silne, przyjechala moja mlodsza siostra (studentka medycyny ;D) i zmienila starsza. Przyjeli mnie na porodowke. Doktor powiedziala, ze jak nadal nie ma postepu to ide spac. A mi juz wyc sie chcialo... Postep byl- rozwarcie na 2palce- jej a ja liczylam ze na 6-7 ;D

    Na a potem sie zaczelo- nie powiem bolu nigdy nie zapomne a raczej bezsilnosci jaka wywolywal. Moim sposobem bylo wyciszenie, nie krzyczalam... Przy skrczach chwytalam siostre za dlonie i powtarzalam sobie w myslach bol minie, minie, o juz odchodzi...

    Probowalam na pilce ale chyba to nie dla mnie. Troche pomagalo kleczenie i odpychanie sie rekami od lozka, takie pompki, ale polozna slusznie bala sie, ze tak strace sily. Dostalam dwie dawki przeciwbolowego, ktory jeszcze bardziej mnie zmulil i wyciszyl. Miedzy skurczami drzemalam. Polozylam sie na lozu, na boku. Podrapalam polozna w czasie sprawdzania rozwarcia (potem strasznie przepraszalam). Siostrze powiedzialam, ze bede miec to dziecko i juz wiecej nie. Tony dzwonil a ja takie rzeczy mu mowilam, ze pewnie myslal, ze umieram. Ala napisala mu ze jest ok.

    Okolo 24 zaczely sie bole parte, chyba najgorsze ale przec nie mozna bo nie ma pelnego rozwarcia. Jestem juz jedyna rodzaca. W koncu mozna przec, i tu zaczely sie problemy bo zle parlam. Zamiast w krocze w buzie, popekaly mi naczynka na calej twarzy co widac na zdjeciach. zmarnowalam kilka skurczy i tracilam sily...

    Byly przy mnie dwie panie doktor (jedna stazystka), polozna i siostra. Wszystkie chcialy pomoc ale to ja musialam poprzec. Zaczelam mdlec, powiedzialam slabo mi. Kazaly oddychac na brzuszek. Slyszalam slabnace tetno dzidzi i powiedzialam sobie jak w dwoch nastepnych skurczach nie poprzesz jak nalezy to moze ja stracisz bo na wiecej nie masz sil. I poparlam, naciecie rocza pomoglo i Zuzia byla z nami. Odkaszlnela, zamruczala...Polozono mi ja na brzuszku, taka skulona jakby chciala siez now w nim schowac. Potem zabrano na mycie. miala troszke sine raczki i nuzki i te poskrecane dlugie wloski i te skosne oczki...

    Nie plakalam tylko zaczelam gadac jak najeta, zartowac. Czy juz nic nie musze urodzic? znaczy wiem, ze lozysko ale czy bedzie jeszcze skurcz??? ;D. Przy szyciu krocza juz rozmawialam z Tonym... Przyniesli Mala pokazali obraczke a ja ja pocalowalam w raczke... Tak przyszlo na swait moje szczescie Malutka Ciumkała Zuzilek Ani i Tonego...

    Dziekuje Bogu za nia :)
     
  9. AneczkaK

    AneczkaK mama bambulinkow

    Aniu az sie poplakalam ze wzruszenia :) Wiem ,ze to bardzo boli ale czasem nie moge sie doczekac kiedy bede mial Witka na rekach ::) ;D
     
  10. reklama
  11. oliwka29

    oliwka29 marzec 05 i sierpień 07

    Gratulacje Śliczna córusia ;D
     
  12. oliwka29

    oliwka29 marzec 05 i sierpień 07

    Śliczności nie moge sie napatrzyć na jej włoski ;D
     

Poleć forum