Do poniedziałku nic nie robię... jadę na betę i jeśli coś na być to będzie a jak nie jeszcze mam kruszonkę jedną... a jeśli i ona ze mną nie zostanie to rezygnuje... nie będę jeździła po immunologach itp.poddam się, mam męża i dziecko, które też cierpi na tym że mama ciągle do lekarzy, że tam nie pojedziemy bo pieniążków mało , i wogole. Jak zaczynałam leczenie założyłam z gory ze do końca roku a jak się nie uda to trudno.idź kochana na betę koniecznie!