reklama

ciężaróweczki po in vitro

reklama
Dziewczyny, nie ogarniam zakupu wózka... [emoji848] może poratujecie jakie wy macie i jak się prowadzą? Help, bo mąż mnie zamęczy... [emoji17]
My mamy termin na koniec października więc mi zależało na zapinanym okryciu gondoli i głęboko zamykanej budce, mieliśmy już wybrany i chcieliśmy zamawiać pod koniec lipca, ale... w innym sklepie były targi i skończyło się jak się skończyło wróciliśmy z wózkiem do domu.
 

Załączniki

  • IMG_20180526_112054_1.jpg
    IMG_20180526_112054_1.jpg
    919,9 KB · Wyświetleń: 119
Cześć dziewczyny, przepraszam, ze dopiero teraz piszę, ale powoli dochodzę do siebie. Bianka urodziła się 17.06.18 o godzinie 18.30. 55 cm i 3450 g. Trochę za szybko postępowała akcja po oxy i musieli mnie zszywać operacyjnie. Nie jest to nic miłego. Czeka mnie do tego fizykoterapia. Ale ta moja kruszynka wszystko wynagradza. Ładnie je i do tego ładne kupy robi :) Ale tatuś dzielnie się spisuje i i daje radę z przewijaniem :) Pozdrawiamy Was
Gratulacje i szybkiego powrotu do formy. Ucaluj Blanke od forumowych ciotek
 
Ja zawsze bylam czula na punkcie swojego brzucha i nie lubilam nawet jak moj m mnie dotykal w niego. Mam ciotke na ktora mam.alergie, mieszka kilka domów dalej. Ja wien ze ona sie strasznie cieszy ale strasznie mnie zjuszylo jak mi kiedys brzucha dotknela
mój M to lubię jak dotyka. Jak się nie pozegna z dzieckiem wychodząc do pracy albo nie powie mu dobranoc dostaje w łeb :D
 
U mnie przed porodem (bo mial byc sn) polozna pytala czy chce lustro zeby widziec moment narodzin, albo czy chce sama dziecko z siebie wyjac [emoji38] Podziekowalam za obie opcje. Przy cc M byl, siedzial przy glowie wiec widzial tyle co sie w okularach gin odbijalo, za parawanik go nie wpuscili, bo to jednak normalna operacja wiec troche hardcore...
Straszne propozycje [emoji33]
 
reklama
Ja znam 2 przypadki zachorowania z bliskiego otoczenia-chrzesnica meza i kolegi syn:/ ale mysle ze dzieciaki zarazily sie w przedszkolu. Dzięki Bogu byly szczepione
Ja pamietam ze w przedszkolu złapałam. Całkiem fajnie to wspominam bo długo byłam w domu, mama codziennie robiła rytuał czytajac mi kilka rozdziałów „Dzieci z Bullerbyn” a ja dostawałam czekoladę. A to było po tym jak wychodziła pani pielęgniarka po zrobieniu mi zastrzyku w dupke z penicyliny (chyba byłam mniej grymasach jak obca osoba robiła nie mama ;) )
Trochę się ciężko oddychało a miałam przynajmniej 5 lat i podobno przeszłam lekko, wiec dla takiego maleństwa to może być naprawdę ciężka choroba.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry