Cześć dziewczyny! Sorry, że odbiję od tematów ciążowych, ale jestem tak zdenerwowana, że muszę wylać swoje żale...Właśnie dzwonił do mnie szef, że nadal nie może znaleźć zastępstwa za mnie (prowadzę zajęcia dla dzieci, mają ruszyć od października). Zgłaszają się do niego osoby, które sama mu naganiam w poczuciu obowiązku, choć tak naprawdę to on jest kierownikiem i sam powinien sobie szukać pracowników:/ I wiecie co, szef mi powiedział, że jak nie znajdzie się nikt odpowiedni i ostatecznie sam będzie musiał poprowadzić te zajęcia, to może się skończyć tak, że kierownictwo wyżej może się przekonać, że właściwie nie jestem potrzebna...Kurna, facet zna moja sytuację, wie że ciąża jest zagrożona i muszę leżeć, a mimo tego nie ma skrupułów wydzwaniać do mnie i mieć pretensje, że nikt nie chce u nich pracować i jeszcze szantażować mnie emocjonalnie, bym wynalazła mu tych kandydatów z kosmosu bo inaczej kto wie, może stracę robotę:/ Jak ja go w tym momencie nie znoszę! Tylko dodatkowe nerwy:/