Witam wszystkie starające . To mój "pierwszy raz" na forum i jestem jeszcze "świeżakiem" w temacie... Z góry przepraszam za jakieś moje niedopatrzenia i brak orientacji na forum . Przejdę może do sedna.
Jesteśmy w mężem w pierwszym cyklu starań o upragnioną pierwszą fasolkę. Do tej pory strasznie dużo się nasluchalam o problemach z zajściem w ciążę (głównie od znajomych). Doszło do tego, że moja psychika z góry zakłada, że się nie uda. W okresie nastoletnim moje cykle były z reguły około 31 dniowe. Przez 1,5 roku stosowałam Atywie, Mercilon i Belare ( w takiej kolejności). Odstawilam Mercilon i cykl wskoczył od razu po 28 dniach. Potem musiałam stosować zalecona przez lekarza Belare ( przeszłam zabieg usunięcia polipa szyjkowego). Po 2 miesiącach stosowania Belary pierwszy cykl 52 dni... Od grudnia zaczęliśmy się starać (2 cykl po odstawieniu Belary). Jestem z tych panikujacych i boję się, że pewnie nigdy nie zostanę mama. Przed staraniami zrobiłam komplet badań. Wyszła mi początkowa insulinoopornosc. Jestem na diecie o niskim IG. Niestety to tylko mnie zdolowalo bardziej. Reszta badań ok. Tsh bardzo dobre.
Malo tego, przedwczoraj w nocy miałam 39 stopni gorączki i straszne bóle mięśniowe. Lekarz zalecił antybiotyk, ale dopiero po wykonaniu testu ciazowego. Jutro planuje go zrobić (28dc). Nastawiam się na wynik negatywny bo jakoś nie wierzę w to że udało się od razu w pierwszym cyklu. Jestem strasznie osłabiona i ciągle śpię. Fakt jest taki, że przez cały grudzień trochę szalelismy z mężem w sypialni...
Wierzę w to, że Wasze wsparcie, kochane forumowiczki pomoże mi nastawić się pozytywnie i uwierzyć, że uda mi się w końcu zajść w ciążę.