Nie wyrabiam.
Nienawdzę upałów. Wszystko powyżej 25st. Mnie wykańcza.
Cały dzień zawroty głowy, spocona jak mysz, mam wrażenie ze smierdzę jak bezdomny z centralnego, pomimo prysznicu co 2h, piję nawet jak na siebie jakieś astronomiczne ilości wody i cały czas mnie suszy.
Nie wiem jak wroce w przyszłym tygodniu do pracy, jeśli taka temperatura się utrzyma

mam nieklimatyzowany, z fatalną wentylacją pokój, w którym jak o 11 zaczyna świecić słońce to swieci dokonca pracy.
W poprzedniej ciąży końcówka przypadła na czerwiec-lipiec. Nie żyłam wtedy. Miałam nadzieję, ze teraz na tak wczesnym etapie będzie trochę lepiej, myliłam się.