Witam, pół roku temu poroniłam swoją pierwszą ciążę samoistnie w 7 tygodniu, powód nie jest znany, miałam wtedy wysoka tarczyce (przed ciaza była w normie) na wizytę u swojego ginekologa musiałam czekać tygodniami, więc nie zdążyłam zacząć przyjmować wtedy leku który ta tarczyce by obniżył. Teraz jestem w drugiej ciąży ok.4-5 tydzień, zmieniłam ginekologa na takiego, u którego na wizytę nie będę musiała czekać po 2-3 tygodnie. Staram sie byc dobrej mysli jednak boje sie że sytuacja nie daj Boże sie powtorzy. Podobno w pierwszej ciazy ryzyko poronienia jest najwieksze i dotyka wielu kobiet a w drugiej juz bardzo spada i mnostwo ciąż konczy sie sukcesem. Jesli sa tu jakies panie po poronieniu pierwszej ciazy bardzo prosze o odpowiedz jak to u was wygladalo lub wyglada przy drugiej c55iazy.