Nasz prowadzący jest bardzo szczery,mowi zawsze ze nie chce dawać fałszywej nadziei i trzeba pracować na tym co sie ma.
Na pierwszej wizycie u niego zbeczałam sie jak bóbr jak zaczal wyniki komentowac.
Ehhh powiem Ci szczerze ze ostatnio jakos mam słabą psychike i jakis taki nieopisany żal do losu, że ten "plan Boży" jest zajebiście niedoskonaly.
Moj ćwiczy,dba o siebie,zdrowo je,pije bardzo malo alkoholu, nie pali,nie cpa,nie bierze zadnych używek i takie wyniki słabe

Nigdy nie pojmę jaki jest sens w takiej niesprawiedliwosci,tyle dobrych ludzi tu na forum i tyle musi znieść zeby doczekac sie choc jednego dziecka a napewno nie jedna z Nas liczyla na dużą rodzinę i 4dzieci. A Ci co sie zapiją i ledwo w dziure trafią to strzelają złotą amunicją i zdrowe dzieci z tego są... Yhhhh