Lekarz do,którego chodzę prywatnie na USG za pierwszym razem sam z siebie zaprosił chłopaka,żeby popatrzył.Wszedł patrzył uśmiechał się i do mnie i do dzidzi.Chociaż niunia wtedy jakby zamarła bo zanim przyszedł to podskakiwala sobie A przy nim już nie.Zauwazyłam jakby się chłopak speszył.Na kolejnych USG już nie pytałam czy może wejść A on miał pretensje że ja nie chcę.