Myślę że nie można generalizować z tym, że nie da się cieszyć od początku.. Wcześniej myślałam, że po stracie nie można być dobrej myśli. Kiedyś Klebek pisałyśmy ze sobą, jestem po 2 stratach. Jedno poronienie bez akcji serca i drugie dzieciątka z zespołem Edwardsa.. 3 ciaza aktualnie 26 tydzień i coś mi się powywracało w głowie, bo cieszę się od samego początku, jestem spokojna przed każdym badaniem i wciąż mam poczucie, że tym razem idziemy po swoje - musi być dobrze, i tyle. Badania wychodzą w porządku, jedyne co to moje ciało odmawia nieco posłuszeństwa, bo od 23 tygodnia mam już założony pessar. Po drodze zaliczyłam covid w 7tyg, a mimo wszystko jestem dobrej myśli i nie martwię się. Życzę tego spokoju każdej, która przeżyła jakokolwiek stratę [emoji3590] wiem, że to nie zależy w ogóle od nas - albo się jest spokojna albo nie. Nie mamy na to wpływu.. Druga ciaza przyniosła mi taki ogrom smutków, zmartwień i stresu, że wiem co to znaczy czekać z bijącym sercem na każdą wizytę, informacje i wynik.. Trzymam kciuki, żeby po deszczu wyszło dla mnie i dla was słońce [emoji3590]