A my po weselu. Było fantastycznie! Zwłaszcza, że to wesele kolegi Krzyśka z pracy - a więc nie było żadnych wścibskich ciotek, wujków, itp...

Bawiliśmy się świetnie, wytańczyłam się do 3 rano, jedzonko super. A gdy zadzwoniłam do domu i dowiedziałam się, że Natalka grzecznie poszła spać to już w ogóle luuuz

Babcia wczoraj była z nią najdłużej jak do tej pory (od 14.00 do karmienia o 6 rano) i stwierdziła, że mam dziecko Aniołka
Dziś, jak się domyślacie, leniwa niedziela, odpoczywamy. W dodatku pogoda depresyjna - leje jak z cebra. Nik_a - zazdroszczę słońca, fajny pomysł z tym zoo. Natalia też chyba niezadowolona z pogody, właśnie ucina sobie już trzecią drzemkę dzisiaj: pierwsza godzinna, druga - 45min, i teraz znów... Ale to dobrze, bo my padnięci po tym weselu...
Co do ilości dzieci, to my myślimy o drugim kiedyś - ja bym bardzo chciała. W ogóle, odkąd jestem mamą, to inaczej patrzę na świat - maniulka rzeczywiście pięknie pisałaś o macierzyństwie. Nie sądziłam, że bycie matką jest tak szczęściodajne...
Magdalenka - gratuluję. Bądźcie zawsze szczęśliwi!
A co do znajomych - to też raczej się nie zmieniło, ale rzeczywiście najfajniej teraz porozmawiać z mamami. Mam sąsiadkę ( a mieszkam w nowej okolicy od roku), która ma 2 dzieci - 4-letniego Norberta i roczną Nicolę - i lubię, gdy się odwiedzamy i gadamy o dzieciach i nie tylko... A ona zawsze twierdzi, że teraz bardziej śmiało mnie odwiedza gdy też mam dziecko.