moniat84 - 4 lata temu nie było. Pamiętam to jako najgorszy koszmar. W mojej sali - każda z nas z dzieckiem - do jednej dziewczyny przyło 9 osób z tego 5 to dzieci.
Więc warto wypytać - czy dzieci mogą wchodzić na oddział (w sezonie grypowym to raczej ważne) i ile osób może odwiedzać. Pamiętam tabliczki przy drzwiach, że dwie, ale to była tylko teoria.
Fakt, że to, że mój mąż mógł przynieśc mi o 22 coś do jedzenia był wygodny więc rozumiem,że w ocenie tego "co jest dobre" gra tu rolę prawo Kalego...
nitkama - wieeeeelkie gratulacje!!!
widzę że wojny nie będzie, bo same dziewczynki się rodzą....
Więc warto wypytać - czy dzieci mogą wchodzić na oddział (w sezonie grypowym to raczej ważne) i ile osób może odwiedzać. Pamiętam tabliczki przy drzwiach, że dwie, ale to była tylko teoria.
Fakt, że to, że mój mąż mógł przynieśc mi o 22 coś do jedzenia był wygodny więc rozumiem,że w ocenie tego "co jest dobre" gra tu rolę prawo Kalego...
nitkama - wieeeeelkie gratulacje!!!
widzę że wojny nie będzie, bo same dziewczynki się rodzą....
), zadbane. Sale są 2 i przeraża mnie fakt , że z jednej sali przechodzi się do drugiej. Tylko w jednej z sal jest główne wejście. Mam nadzieję, że będę rodzic sama bez innych towarzyszek. Na porodówce jest wanna (ale nie wygląda jak dla mnie zachęcająco
), worek sakko, piłka gumowa, materac - ponoc pomagają łagodzi ból. O znieczuleniu raczej nie myślę, chciałabym urodzic siłami natury i po wszystkim byc dumna z siebie
. A i jeszcze jedno jak personel zapatruje się na poród rodzinny, jak traktowany jest tatuś? Pozdrawiam wszystkie dziewczyny;-)