Masakra! Jak zrezygnuje ze studiow to kiedy bedzie miala sily wrocic? Jak jeszcze znajdzie jakas prace plus dziecko to pewnie szybko na uczelnie nie zawita. Moze choc jakies zaoczne by zrobila? Szkoda - no ale jak sie ma dziecko trzeba sie przygotowac, ze lekko nie bedzie.
Nie wyobrazam sobie udzwigniecia liceum czy studiow dziennych i jednoczesnie wychowywanie dziecka... Ciezko by mi bylo.
No masakra... Strasznie mnie zdziwiła ta decyzja, bo indywidualny tok już załatwiony, świetnie zaliczyła pierwszy rok. Poza tym ojciec dziecka, z którym mieszka, jest z tego samego roku i tej samej grupy - więc nawet z notatkami i informacjami ze studiów by nie było problemu. No ale - ich wybór...
Mam też znajomych, którym się trafiło dziecko po pierwszym roku studiów - on na informatyce, ona na prawie. Wzięli ślub, zamieszkali w akademiku, rodzice im chwilę pomagali finansowo, a potem chłopak znalazł pracę. Obydwoje studiują dziennie. Teraz są na 5 roku, bez żadnych opóźnień, wszystkie egzaminy pozaliczane. Mają rewelacyjną córeczkę. Zajęcia na studiach ustawiali sobie na zmianę, a jak się nie dało, to zawsze jakaś "ciocia" się w akademiku znalazła. Koleżanka miała nagrywane wykłady. Im się udało. Choć łatwo nie było. Ale bardzo dojrzale i poważnie do tego podeszli...
***
Mój Małżonek dziś sam na zakupach, bo ja wczoraj znowu przesadziłam i już myślałam, że urodzę jak wracaliśmy do domu i auto podskakiwało na wybojach. Do tramwaju już chyba nie wsiądę, bo myślałam, że mi obijająca się o spojenie czy coś tam główka zaraz wyskoczy...
No właśnie - spojenie. Boli mnie już nawet jak się nie ruszam. Do tego dochodzi coraz częstszy ból brzucha jak na miesiączkę. No i ewidentnie opada mi brzuch coraz niżej... Mam jakieś dziwne przeczucie, że raczej nie przenoszę Franka i jak pójdę za 1,5 tygodnia do lekarza, to mogę się tam już nie spotkać z moją szyjką...
Trochę się denerwuję. Ale nawet nie tym, że boli, bo to jest do wytrzymania. Tylko jest jeszcze za wcześnie. Jeszcze chociaż miesiąc... Już się nie mogę doczekać wizyty u lekarza...
***
Mam na suficie pająka!!!

Malutki, ale zawsze to jakieś pieniądze
