reklama
Forum BabyBoom

Dzień dobry...

Starasz się o maleństwo, wiesz, że zostaniecie rodzicami a może masz już dziecko? Poszukujesz informacji, chcesz się podzielić swoim doświadczeniem? Dołącz do naszej społeczności. Rejestracja jest bezpieczna, darmowa i szybka. A wsparcie i wdzięczność, które otrzymasz - nieocenione. Podoba Ci się? Wskakuj na pokład! Zamiast być gościem korzystaj z wszystkich możliwości. A jeśli masz pytania - pisz śmiało.

Ania Ślusarczyk (aniaslu)

  • Znasz to? Dzień ledwo się zacznie, a Ty już masz na koncie przebieranie w półśnie, mycie części do laktatora i gorączkowe poszukiwania smoczka pod kanapą. Jeśli w tym chaosie marzysz choć o jednej rzeczy, która ułatwi Wam codzienność – weź udział w konkursie i wygraj urządzenia Baby Brezza, które naprawdę robią różnicę! Biorę udział w konkursie
reklama

GRUDNIOWE MAMY 2010 :) wątek główny!

Maluda dziś mnie kopie jak oszalała,aż miło,bo wczoraj cisza była do samego wieczora. Nawet w nocy jak wstawałam na siusiu to kopała,mam nadzieję że jej tak nie zostanie bo bawienie malca w nocy mi się nie uśmiecha. Oliwka właśnie tak miała że całe nocki urzędowała a potem w dzień spokój ale teraz przy dwójce to już się tak nie da i będzie tak że Wiki będę bawić w nocy a Oliwke w dzień,oj oby nie bo na pyszczek padnę:-)

Mnie też czekają zakupy ale czekam na męża,szczerze powiedziawszy nie mam ochoty jeżdzić po markecie,ale może mąż da się na coś namówić w ramach przeprosin hi hi










 
reklama
pierwsza pralka ciuchów wyprana, dopiero jak wszystko poskładałam do kupy to się okazało że mam jakąś straszną ilość ubranek - mam pralkę 6 kilową i chyba ze 3 samych ciuchów będzie nie mówiąc o pościelach i innych pieluchach. No nic będę przebierać 5 razy dziennie. Naczynia pozmywałam, ryby nakarmiłam, papugę wykąpałam i teraz siedzę z kawką.
A mnie to już naprawdę boli jak Zuzia się rusza, jak tak delikatnie się kokosi to nie ale jak gwałtownie się ruszy to czasem tak zaboli że mam łzy w oczach i wtedy zawsze mój mąż mówi - "biedna, malutka zobacz jak jej tam ciasno" - tyle że to mnie boli - no ale nic.
Ja już torbę spakowaną mam z 2 tygodnie i naprawdę coraz bliżej i bliżej i coraz więcej dziwnych objawów które nie wiem jak interpretować - do tych ciążowych już się przyzwyczaiłam i wiedziałam co i jak, a teraz to już nie wiem czy zaraz nie urodzę.
A gdzie jest Ha-nn-aH bo dawno jej nie było a mi się parę dni temu śniło że urodziła, kurcze mam nadzieję że nie mam takiej mocy sprawczej, bo śniło mi się też że urodziłam świnkę morską... ;)

kurcze nie jest dobrze - czuję czkawkę małej pod żołądkiem - mam nadzieję że się nie przekręciła znowu...
 
Ostatnia edycja:
Co do tematu studiów, to ja urodziłam Julie na studiach na 3 roku i studiowałam dziennie, nie wspominam tego jakoś strasznie męcząco, a nawet całkiem ok bo mieszkałam w akademiku i Jula miała dużo ciotek. Największym problemem było napisanie pracy mgr bo trzeba było po nocach od 21 do 2 siedziałam.
*********
Ja ostatnio mało się udzielam bo mam strasznie zły humor a to za sprawą Julciu, którą muszę uczyć czytać. Niestety nie jest to łatwe zadanie i przez pół dnia mam zszargane nerwy.
 
jesteśmy po spacerku, w domu unosi się już zapach rosołku, mniam.... tutaj to nie tak hop-siup dostać wszystkie warzywa.... no ale juz mam znajomości w warzywniaku, hehe (dzięki Wiki, bo ona blondyneczka z dwiema kitkami robi furorę, haha) zawsze mi mniej liczy albo cos dołoży, jak z nią jestem.
Juz zjadła dwie mandarynki, teraz śliwkę wcina...

Mam też znajomych, którym się trafiło dziecko po pierwszym roku studiów - on na informatyce, ona na prawie. Wzięli ślub, zamieszkali w akademiku, rodzice im chwilę pomagali finansowo, a potem chłopak znalazł pracę. Obydwoje studiują dziennie. Teraz są na 5 roku, bez żadnych opóźnień, wszystkie egzaminy pozaliczane. Mają rewelacyjną córeczkę. Zajęcia na studiach ustawiali sobie na zmianę, a jak się nie dało, to zawsze jakaś "ciocia" się w akademiku znalazła. Koleżanka miała nagrywane wykłady. Im się udało. Choć łatwo nie było. Ale bardzo dojrzale i poważnie do tego podeszli...
bo to nie wiem a odpowiedzialność za swoje czyny decyduje w wielu przypadkach. Nikt nie obiecywał, że będzie łatwo i tutaj wiek czy stały związek też na niewiele mogą się zdać.

Ja ostatnio mało się udzielam bo mam strasznie zły humor a to za sprawą Julciu, którą muszę uczyć czytać. Niestety nie jest to łatwe zadanie i przez pół dnia mam zszargane nerwy.
weź ją do nas na forum, pewnie chętniej będzie czytać "dorosłe" rozmowy czy szkolny elementarz...

Musiałam się wybrać do sklepu po biustonosz bo znowu wszystkie za małe...I w szoku byłam jak jedynym odpowiednim rozmiarem okazał się 80 E....żeby tak chociaż C po karmieniu etc zostało ;)
Milutkiego dnia dla Was!
ja miałam 70 D - E, teraz mam 75 E i już pewnie tak zostanie. Z Wiki było identycznie
 
Cześć dziewczynki:-)
Jeśli chodzi o piersi to u mnie z rozmiaru 75D zrobiło się 85E i pewnie jeszcze większe będą jak zacznę karmić:szok::szok::szok:.
Zaraz mykam do kuchni zrobić naleśniki mojemu zasmarkanemu synusiowi, mężol szaleje na budowie - jak w takim tempie będziemy budować ten nasz domek to faktycznie następne święta już w nim spędzimy:-D:-D:-D.

Jeśli chodzi o schizy przedporodowe to u mnie jeszcze spokojnie, ale dzisiaj pierwszy raz w nocy miałam taki skurcz, że mnie obudził. Jeden ale konkretny... Kurcze, z Jackiem albo nie miałam skurczy, a lbo nie pamiętam:dry:.
No i jeszcze moja mama biedna: od wczoraj leży na onkologii bo przechodzi kilkudniową terapię izotopem jodu (to takie leczenie wolów tarczycowych)... No i jest w zupełnym zamknięciu i odosobnieniu, bo to jest radioaktywne. Na razie w szpitalu, a po wyjściu jeszcze co najmniej 2 tygodnie zero kontaktu z dziećmi i kobietami w ciąży... Także muszę się trzymać i żadnego rozpakowywania na razie. Jest strasznie smutna i przygnębiona a ja jej nie mogę nawet przytulić:-:)-:)-(.
Dobra, zbieram się bo mi dziecko z głodu umrze.
 
ewa u mnie ono też boli bardziej, niz wtedy co pisałam o tym. Choć było parę dni ,ze prawie wogle nie odczuwałam. Raz przez kilka sekund tez bolał mnie brzuch jak na okres. Ale miałam USG na wizycie i skoro lekarz nic nie gadał to znaczy,ze dziecko nie wchodzi w kanał rodny. Mi sie wydaje ,ze tak jest ,bo jest coraz mniej czasu.
 
a co ja mam powiedzieć, czuję sie jak rozdeptany kapeć a jeszcze mam przed sobą jakieś 8-10 tyg:/ nie wiem jak to zniosę...chwilę tylko cos porobie i kręgosłup tak mnie boli że wytrzymać nie mogę, chwilę przejde i brzuch jak kamień, wszystko ciagnie, no masakra, już czuje to wyraznie że wszyscy dookoła z rodzinki (z ukochanym męzem na czele!) myśla sobie że sie użalam nad sobą bo przecież "nie ja jedna w ciąży" ale naprawdę z każdym dniem u mnie coraz gorzej:(
 
Sarka nie przejmuj się mam to samo,ciągle na coś narzekam hi hi,albo na kręgosłup albo brzuch albo nogi mi puchną. Ostatnio to wogóle czuję się jak jakaś bańka stańka. Wszyscy w koło też gadają że przesadzam ale ja wiem swoje i mam ich w nosie:-)










 
Sarka - zapewniam Cię, że nie Ty jedna tak się czujesz.... Te buźki i uśmieszki to tylko tak fajnie na forum wyglądają, rzeczywistość jest dużo bardziej szara.
Przytulaski:hmm:
 
reklama
RATUNKU!!! Wszystko mnie boli, no jakis koszmar normalnie, brzuch to mnie boli prawie non stop, jak dołaże do terminu to uznam to dosłownie za cud...No ja juz nie mam obrączki, byłam ja przeciąc...Ach..
 
Do góry