Używasz bardzo starej przeglądarki. Nasza strona (oraz inne!) może nie działać w niej dobrze. Naprawdę czas na zmianę na przeglądarkę, która będzie bezpieczna i szybka, na przykład darmowego Firefox, albo darmową Operę. Obie są bardzo szybkie, bezpieczne i wygodne.
My też się zdecydowaliśmy na do ucha i chyba nawet ten sam model Brauna. Do tej pory mieliśmy elektroniczyczny do czoła, ale jak corka zachorowała, to polazywal temperaturę bardzo niedokładnie i za każdym razem inną, rozstrzał byl kilku stopni. Jeszcze nie testowaliśmy tego do ucha w czasie...
My jeszcze nie rozmawialiśmy tak serio o imieniu. Chociaz ja mam jak na razie 2 typy, mąż też jakieś ma, ale na pewno nam się nie pokryją. Pewnie zrobimy tak jak przy córce i wybierzemy metoda eliminacji 😅😅 Przerobimy bazę imion i będziemy po kolei wykluczać, aż zostanie jedno imię. A jak się...
My mamy prawie wszystko, bo corka ma 16 miesięcy, wiec większość rzeczy będzie po niej. Teraz będzie synek, ale ubranka mam od siostry i od kuzyna po ich chłopcach. Zostają tylko artykuły higieniczne i jakieś drobiazgi.
To ja tak z innej beczki. Właśnie wróciłam z wizyty u gina i wszystko jest ok. Dzidziuś wazy ok 490g (dziś 22+3) Na usg podniósł kciuk w górę, ze potwierdza ze wszystko u niego dobrze 🤣👍
Napisałam, że o ile dobrze pamiętam, więc ręki za to nie dam sobie uciąć. Poza tym na tym zaświadczeniu nie ma nic o dochodach, tylko że byłaś pod opieką lekarza od 10 tygodnia ciąży.
A możliwe, bo u nas w szpitalu jest program KOC (Kompleksowa Opieka WSzS nad kobietą w ciąży) i mój lekarz mimo, że chodzę do niego prywatnie to też kieruje do KOCu i tam wszystko mam załatwiane (od badań laboratoryjnych po szkołę rodzenia), więc pewnie dlatego wydają też zaświadczenie.
Sorki...
Mi zaświadczenie wydali w szpitalu razem z całą dokumentacją przy wypisie. Mogło się zmienić, bo o ile dobrze pamiętam, to przy składaniu pierwszego wniosku o 500+ trzeba było dołączyć to zaświadczenie i może dlatego teraz wydają każdemu.
No właśnie w tym szpitalu są do tej pory. ale to jest jedyny chyba szpital w okolicy, który stosuje takie praktyki. W sąsiednich miejscowościach z tego co mi wiadomo nie ma maseczek podczas porodu i są porody rodzinne.
Do przeżycia, ale czasami brakowało tchu, więc zsuwałam chociaż na chwilę. Na szczęście nie rodziłam długo. Nie wyobrażam sobie jakbym miała w tej masce męczyć się kilka, czy kilkanaście godzin.