Używasz bardzo starej przeglądarki. Nasza strona (oraz inne!) może nie działać w niej dobrze. Naprawdę czas na zmianę na przeglądarkę, która będzie bezpieczna i szybka, na przykład darmowego Firefox, albo darmową Operę. Obie są bardzo szybkie, bezpieczne i wygodne.
Cześć :)
Rzadko tu zaglądam, widzę że już wszystkie lipcówki "rozpakowane". Gratulacje!
My już po pierwszej wizycie u pediatry i 3 wizytach położnej. Zosia fajnie rośnie, tylko kolki męczą...
A u mnie walka z kolkami - nie są może bardzo silne (nie ma ciągłego płaczu), ale męczą Zosię i potrafi nie spać kilka godzin w ciągu dnia.
Karmię na żądanie - wychodzi średnio co 2-3 godziny, czasami (jak przyśnie na dłużej), to 4 godziny.
Dziś była położna, Zosia ładnie przybiera, ma już...
Ja nie podaję na razie wody. Za parę tygodni może zacznę (zobaczę jeszcze).
W każdym razie położna środowiskowa powiedziała, że można dawac albo filtrowaną i przegotowaną, albo niskozmineralizowaną (np. "Mama i ja") również przegotowaną.
Super! Gratulacje! :)
Ja też bez znieczulenia, za to z oksy. Ale jesteś szybka - u mnie cały poród (od odejścia wód - bo tym się zaczęło) trwał 20 godzin!!!
Ale jakoś cudem dałam radę siłami natury. Obwód główki był ponoc dość duży, ale udało się bez nacięcia :D
U mnie KP.
Warto wg Was używać laktatora? I jak rozpoznać że mam nadmiar pokarmu? :) Nie chciałabym doprowadzić do infekcji czy gromadzenia się pokarmu. Z drugiej strony bez sensu odciągać i mrozić jeśli jego ilość jest w miarę optymalna. Tylko jak to ocenić?
Z mojego doświadczenia (rodziłam w domu 18 godzin z położną, ale akcja nie szła za szybko więc potem pojechałam do szpitala) wynika, że wszystko jest "w głowie". Sama próbowałam chodzić po schodach itd. Najlepiej podziałał relaks i wprowadzanie się w miły stan. Polecam też masowanie sutków - to...
Mnie tylko trochę bolą sutki przy karmieniu, ale nie wiadomo co będzie dalej, bo dopiero dziś laktacja ruszyła na dobre i karmię co 2-3 godziny.
Stosuję też Maltan - polecam :)
Dziękuję wszystkim za gratulacje! :)
Powiem Ci, że po tej oksytocynie to był jakiś koszmar! Ból niewyobrażalny, chwilami myślałam że nie dam rady przetrwać kolejnego skurczu.
Ale ponieważ jest to mój pierwszy poród, to nie mam żadnego porównania (jak to by było bez oksytocyny) :-)
Może...
Zosia już na świecie :) :) urodziła się w czwartek 16.07 o 23:55
3600 g, 52 cm, 10 pkt
Poród siłami natury - 18 godzin w domu z położną, potem 2 ostatnie godzinki w szpitalu (musieli podac oksytocynę, bo akcja słaba)
:-)
już jesteśmy w domku :-)
A u mnie od wczoraj odchodzi czop śluzowy (brązowy) - myślałam że już się zaczął ten proces w piątek, ale się zatrzymało (do wczoraj).
Skurczów brak, jutro wizyta u lekarza ;)
Trzymajcie kciuki! :)
A ja byłam dziś na USG (37 tydz. i 4 d) - Zosia waży 3,450 g, jest już dość nisko, główką na dół ;)
Poza tym wszystko w porządku, szyjka macicy mocno skrócona (o około 80%) i już lekko rozwarta - na opuszek ;)
Lekarka powiedziała, że organizm pięknie przygotowuje się do porodu.
Więc teraz...
Bardzo Wam dziękuję :) Dodałyście otuchy :)
Jakoś wierzę w moją siłę (że dam radę SN), jestem pozytywnie nastawiona do porodu :)
Miałam pomiar miednicy cyrklem położniczym i jest całkiem w normie, więc nie panikuję :)
Piję też herbatkę z malin.
Gratuluję rozpakowanym :)
U mnie jeszcze spokój ;) 3 tygodnie do terminu i nie czuję żadnych skurczów (chociaż oczywiście mogę je mieć, a o tym nie wiedziec) :-)