A może z nią porozmawiaj? Czy nie wiedzą że się staracie? Bo ona pewnie po prostu chce się podzielić swoim szczęściem, ale nie wie że Ci przykro
To jest ciężka relacja od pewnego czasu.

W skrócie, brali ślub rok przed nami, ale ślubu im się zachciało dopiero wtedy, gdy my zaczęliśmy mówić o tym głośno, jak już się zdecydowaliśmy, że w 2024 będzie wesele, to oni w ten sam dzień zanim zdążyliśmy powiedzieć, wylecieli z informacją, że we wrześniu biorą ślub. To odpuściliśmy z mężem. Wzięliśmy rok później.
TRoche niesmak pozostał, ale dobra, po czasie, jakoś pół roku przed naszym weselem kontakt bardzo nam się poprawił, nawet mogę powiedzieć, że byłyśmy bardzo blisko, wiedzieli wszystko o nas i wzajemnie. Miesiąc po ślubie powiedziałam jej, że chcemy się starać o dziecko. Ona pogratulowała decyzji i powiedziała że oni raczej latem będą chcieli zacząć starania i że trzyma kciuki za nas. Po czym dosłownie 2 miesiące po tym, wyskakuje na forum rodzinnym przy obiedzie, że jest w ciąży i że nie mogła się już doczekać kiedy w końcu zajdzie, bo te 2 miesiące były tak bardzo ciężkie jak się nie udawało.... A teraz wali mi dobre rady na temat tego, że mamy się "nie starać" to wyjdzie i że ona jest zaskoczona, że jej z pcos się udało tak szybko. A wiedziała, że my się staramy i że coś nie wychodzi "od razu". Nie wiem jak to interpretować szczerze mówiąc. Z jednej strony się cieszę a z drugiej mamy z mężem takie odczucia, jakby na siłę starała się być ze wszystkim przed nami...a jest rok młodsza od nas. Jej mąż od 3 lat nie pracuje, gra w gry i ma w dupie fakt, że teraz już serio musi dorosnąć, bo będzie ojcem. I jest nam przykro, że ona się zdecydowała mimo wszystko na dziecko teraz, jak wie, jaka jest sytuacja i że im brakuje od wypłaty do wypłaty, bo tylko ona zarabia...
Jest świadoma tego, że my nadal się staramy a zalewa mnie ciążowymi zdjęciami i ciągle wysyła rolki o ciąży na IG. Chyba czas rozluźnić kontakt. I będziemy im musieli powiedzieć wprost, że nas to boli i że możemy rozmawiać o ich dziecku, jasne, że cieszymy się, ale wysyłanie rolek i codzienne emanowanie tym jest dla nas przykre.