Dzień dobry w deszczowy poniedziałek.. Miałam nadzieję, że wczoraj zadziałamy coś z mężem, ale finalnie skończyło się na kłótni.. Chyba nas już oboje przepraszają te starania. Mąż znowu wyjechał z tekstem, że jak będzie drugie dziecko to będzie, jak nie to nie

i że mam się cieszyć, że mam jedno, bo inni nawet jednego nie mają

. Podejrzewam, że jeżeli problem leżał by po mojej stronie, to miałby inne podejście do tego. Od dwóch tygodni od kiedy w sumie ponowil badanie nasienia, to czuję że jestem z tym sama. Pewnie spodziewał się innych wyników i w ogóle..
Jutro mamy umówioną pierwszą wizytę w klinice niepłodności. Boję się czy się nie rozmyśli, a jak pojedzie to tylko dlatego aby to odbębnić.. Chciałabym mieć te starania za sobą.. Chciałabym w końcu mieć te starania za sobą i tulić w ramionach nasz drugi cud.. Moim marzeniem zawsze było mieć dwójkę dzieci, najlepiej chłopca i dziewczynkę i to z nieduża różnica wieku..
Przepraszam za zal post..
Poza tym nie wiem co tam sie w tym cyklu u mnie dzieje, bo od piątku strasznie boli mnie lewy jajnik, na chwile przestaje i znowu zaczyna.. Śluzu praktycznie w ogóle nie ma. I w sumie nie wiem na czym stoję l. Wg aplikacji owulacja dzisiaj, ale wg bolu to zgłupiałam. Zawsze czulam jajnik, potem byl sluz i wszystko książkowo. A teraz jakis cyrk i nie wiem czy jestem przed czy po.. czy w ogóle.