Moja mama 1 marca miała 5 rocznicę śmierci (można też powiedzieć,że umarła w swoje 49 urodziny bo urodziła się 29.02.1972)... Znam to uczucie straty aż za bardzo bo zamiast wybierać z nią suknię ślubną - wybierałam dla niej trumnę i garsonkę bo moje 3 siostry i ojciec nie byli w stanie funkcjonować ehhh
Jak tak na to patrzę przez pryzmat tego,że pierwszą ciążę poroniłam (biochem) 4 dni przed jej śmiercią i ile strat ,cierpienia i też radości - bo mam prawie 4 letnią córkę, którą urodziłam w dzień matki (ma imiona po swoich zmarlut obu babciach) uważam ,że mama nade mną czuwa mimo,że jest czasami tak kijowo,że mam wrażenie,że nie dam rady - to jednak jakoś się zawsze z tej gleby podnoszę.
Takie Anioły nad nami czuwają - nawet,gdy nie czujemy ich obecności. Będzie wszystko dobrze
