Wiecie co.. dzisiaj mialak duzo przemyslen

nie ukrywam, ze mam ogromne nadzieje co do tego cyklu, ogromne to malo powiedziane… ale moze kurde tak mialo byc, w kwietniu sa moje urodziny, na poczatku jak sie zapisywalam bardzo nie chcialam ich doczekac na kreskach, no po prostu nie

a moze los przekornie chce mnie nauczyc cierpliwosci? Mam nadzieje, ze sie uda, a jesli nie- mysle ze przyjdzie w koncu moj moment, przeciez do zaplodnienia doszlo, znaczy, ze nie jest zle! A z drugieh strony na wakacjach bede w mniejszej ciazy, to bedzue opcja, ze bede jeszcze w stanie duzo zwiedzac
Na potwierdzenie testu swojej cierpliwosci- zrobilam wielki gar kapusniaku! Nie lubue kapusniaku

ale ostatnio tak za mna chodzil!