Trzymamy za ciebie kciuki.

Postaraj się pożyc innymi sprawami. To pomoże (oczywiście doskonale wiem że nie da się całkiem nie myśleć po 5 latach leczenia invitro). Ale chociaż trochę się da.
U mnie po niepowodzeniach chyba załączał się tryb awaryjny i samoprzetrwanie bo tonęłam w pracy - nikt nie wiedział jaj bardzo boli jak pojawią się na horyzoncie bobas albo ciężarna- najzwyklejsza zazdrość i żal do całego świata.
Kiedyś uciekłam w modlitwę w intencji powodzenia (jestem wychowana w domu bardzo chrześcijańskim), chyba dwa lata codziennie najpierw cały różaniec a później min. Dwie tajemnice. Później stwierdziłam że dlaczego mi Miałby pomóc- Mam z mężem tylko cywilny i do kościoła sporadycznie zaglądamy (ja byłam wdową a on rozwodnikiem).
Takie tam...