W moim przypadku była tak, że pojechałam z plamieniem do szpitali, nikt się mną tak nie zainteresował i po kilku godzinach proszenia o uwagę zbadał mnie lekarz, okropny buc. Wtedy na fotelu sporo krwi ze mnie płynęło, ale on udawał, że nic się nie dzieje i dał mi leki na podtrzymanie oczywiście...