Witam. Jestem nowa na forum. Moja sprawa polega na tym. 17 lipca br miałam ostatnią miesiączkę. Dodam że od kwietnia tego roku cykl mi się uregulował miesiączki dostawałam co 28 dni. Wcześniej miałam różnie raz 30 dniowe a raz 32 dniowe. 15 sierpnia wieczorem wykonałam pierwszy test ciążowy wyszły 2 kreski ale druga taka słabsza na drugi dzień powtórzyłam i znowu 2 kreski i druga słabsza. tego dnia wykonałam również bete która wyniosła 318. I w tym samym dniu miałam 1 usg zrobione lekarz potwierdził ciąże i powiedział że pęcherzyk ma 3 mm oraz przepisał luteine. 26.08 miałam robione kolejne usg i pęcherzyk był wielkości 6,5 mm lekarz kazał przyjść za 2 tygodnie. 10 września miałam robione 3 usg i wyszło że pęcherzyk ma 18,5 mm i widać pęcherzyk żółtkowy wielkości 4 mm według tego usg ciąża niby miała 6 tygodni. Po na mowie znajomej której nie podobało się że lekarz nie zlecił badań ani nie założył karty ciąży poszłam do innego lekarza który na drugi dzień mnie przyjął zrobił mi usg i powiedział że pęcherzyk ciążowy 19 mm pęcherzyk żółtkowy jest i widzi malusieńkie tentno, ale za wcześnie żeby widzieć zarodka bo to według usg 5 tydzień ciąży i zlecił luteine brać i witaminy oraz zlecił badania. Skonsultowałam się z 3 lekarzem i nic więcej mi nie powiedziała oprócz tego że widzi zarodek nie podała żadnych wymiarów ani nie sprawdzała czy serduszko jest bo stwierdziła że to 4 tygodniowa ciąża i kazał przyjść za 3 tygodnie. Co o tym sądzicie, czy któraś z was miała podobnie. Na te dzieciątko czekałam bardzo długo z mężem bo aż 4 lata. Proszę o szybkie odpowiedzi. Pozdrawiam
