A ja ledwo daję radę :-( Dziś pierwszy raz od porodu się przespałam dłużej niż 3 godziny na dobę. Mała domaga się jedzenia co 2-3 godziny całą dobę, niezależnie czy noc czy dzień. Marcin w nocy jej nie słyszy w ogóle, ja też miewam problemy już, bo padam ze zmęczenia. Czasem wolę nie spać, żeby tylko usłyszeć jak płacze. W dzień mam za dużo do zrobienia, żeby spać. Wczoraj się załamałam totalnie i przeryczałam cały dzień. To chyba dało do myślenia mojemu Panu, bo przejął trochę obowiązków i mogłam się przespać. Do wczoraj też była u nas Moja Mama i próbowała mnie odciążyć, ale efekt był taki, że się stresowałam bardziej i siedziałam z nią i dzieckiem w tym samym czasie. Dziś jak pisałam jest lepiej, jesteśmy w 3 tylko i Marcin zaczął się wczuwać w rolę ojca - karmiciela. Może teraz już będzie z górki...
Dalej karmię butlą z odciągnietym mlekiem i formułą. Misia nie chce ssać w ogóle, robi awantury straszliwe, aż do bezdechu :-( Jakbym jej największą krzywdę na świecie robiła, zmuszając do ssania piersi :-( Moja psychika chyba tego nie wytrzyma w końcu i poddam się całkiem :-( Dobrze, że chociaż laktator wypożyczyliśmy ze szpitala, to nie muszę pompować ręcznie cały czas...
Powiedzcie jak nauczyłyście dzieciaczki rozróżniania nocy i dnia???