Strip - przytulam Cię mocno i powiem Ci tylko tyle, że robisz strasznie dużo, zajmujesz się dzieckiem - to jest praca 24h na dobę. Do tego cały dom ogarniasz i te obiadki codziennie świeże dla małego - jestem pod ogromnym wrażeniem! Wychodzi na to, że ja to obibok straszny jestem ;-) Obiad ugotuję dla nas,ale to od razu na 2-3 dni i też nie zawsze. Często jemy kebaba lub pizze zamawiamy. Co do sprzątania domu... hmmm - mamy malutkie 2- pokojowe i sprzątanie typu odkurzanie, zmywanie podłogi, mycie łazienki to jest z raz na 2 tyg. i też nie jest tak że ja sama to wszystko robię, tylko razem z mężem się dzielimy. Prania to cały stos w szafie leży do prasowania... No ale u nas nie ma tak, że ja mam wszystko w domu robić - to jest wspólny dom i wspólnie go ogarniamy. Tzn ja więcej zdecydowanie mam w tym udziału obecnie, ale jak wcześniej pracowałam to podział był obowiązków. A co to kobieta ma być matką, żoną, sprzątaczką, kucharką, praczką, zaopatrzeniowcem i jeszcze 5 innymi osobami, a facet pójdzie sobie do pracy wróci i przed tv będzie leżeć i może jeszcze mu kapcie przynieść... Nie no sory... Ja bym na pewno nie pozwoliła na takie coś. Jestem za tym co napisała Aniawa - zrób mu terapię szokową. Olej wszystko i nic nie rób, powiedz że skoro on tak uważa że nic nie robisz to tak będzie i nie ma żadnego obiadu, sprzątania, prania czy koszul wyprasowanych - bozia 2 rączki dała więc niech zrobi z nich pożytek i jeszcze najlepiej jak wróci z pracy to zostaw go z małym w tym chlewie bez obiadku i się zwiń gdzieś na zakupy. Może za dobrze z Tobą ma i wychodzi z założenia, że to norma. Może czas mu pokazać, że wcale tak nie jest. Najbardziej się docenia coś wtedy jak się to straci.