Moze zrobil sie taki pewny siebie bo mysli,ze skoro macie dziecko to niejako przywiazal cie do siebie i ze jestes na tyle uzalezniona,ze moze cie traktowac jak chce i masz mu uslugiwac.Jenyy az mi sie cisnienie podnioslo!Nie daj sie!
Też tak myślę, że on wychodzi z założenia że już jesteś na niego skazana, bo macie dziecko i sama sobie nie poradzisz i przez to sobie tak pozwala, o czym świadczy to co napisałaś, że uważa że Ci łaskę robi, że możesz u jego rodziców mieszkać i daje Ci kasę. Czuje się panem sytuacji, a Ty na jego rozkazy.
Strip - tak się nie da życ, to będzie udręka. Wiem że już nie raz rozmawiałaś z nim, ale do niego nic nie dociera. Dlatego uważam, że żadne rozmowy nie pomogą mu przetrzeć oczu. Jeśli masz możliwość to przenieś się na jakiś czas do swoich rodziców, czy do jakiejś przyjaciółki - no gdziekolwiek z dala od niego. Jak będzie w pracy to się spakuj z małym i wyjedź, bo czuję że jakbyś to przy nim chciała zrobić to może dojśc do ostrej draki i ,broń Boże, do jakichś rękoczynów. Napisz do niego list w którym opiszesz swoje wszystkie odczucia i jak wróci po pracy do domu to niech zastanie list, zamiast Ciebie i małego. Mi się wydaje że tylko taka szokowa terapia może jeszcze coś zadziałać. Nie gódź się na takie traktowanie. Jeśli on teraz tak się zachowuje, to po ślubie będzie jeszcze gorzej, bo wtedy to już w ogóle uzna że jesteś uwiązana do niego i nie masz nic do gadania. Jak poczuje brak Ciebie i małego (którego pisałaś że bardzo kocha), może zrozumie że źle postępuje. Tym bardziej jak zobaczy jak to jest bez 'serwisu domowego'.
No i podstawowe pytanie - czy chcesz, żeby Twój synek 'uczył' się jak się traktuje kobiety od Twojego faceta? Chcesz, żeby w przyszłości odzywał się do Ciebie bez szacunku i traktował jak sprzątaczkę i kucharkę? No i żeby przejął taki model rodziny i wcielał go potem w swoim małżeństwie? Dzieci naśladują to co się dzieje w domu, no bo niby skąd mają się uczyć zachowań społecznych? U mnie w rodzinie był taki przypadek, moja siostra cioteczna niestety nie trafiła na dobrego męża. On po ślubie zaczął świrować i była też nawet jakaś przemoc. I wiem to nie z czyichś opowieści tylko z obserwacji ich synka - on naśladował tatusia i np. podchodził do swojej babci (mojej cioci) i zaczynał ją tarmosić za włosy mówiąc 'rozwalę Ci fryzurę bo za ładnie wyglądasz'. No i wiele innych jeszcze mniej przyjemnych scenek widziałam. Dla małego to była zabawa, on uważał, że tak po prostu się robi i śmiał się przy tym. Strasznie przykre to było. Ona się z małym wyprowadziła od niego, żeby to zrobić jej ojciec do niej pojechał i uciekła jak mężulek był w pracy. Byli jakiś czas w separacji. Ostatecznie wrócili do siebie i jakoś się odgadują, ale trochę to trwało i bez szokowej terapii by się nie obeszło.