• Weź udział w konkursie i wygraj laktator SmartSense i wyprawkę dla mamy 💖 Kliknij Do wygrania super nagrody, które ułatwią codzienne życie rodziców.

    Wygraj grę z serii Słonik Balonik dla maluszka 💖 Wchodź Zadanie jest proste. Działaj i wygrywaj

reklama

Aniołki

Dziewczyny mi również jest bardzo przykro z tego powodu. Mam nadzieję, że się jakoś trzymacie. Wiem jak to jest. Mi też było strasznie trudno, zarówno po pierwszym poronieniu (31.12.2009 11tc) jak i po drugim (05.06.2010 6tc). Do tej pory nie wiem dlaczego. Zaczęłam plamic i się okazało, że serduszko już nie bije w pierwszym przypadku - szpital, zabieg, szkoda gadac. W drugim też krwawienie i po zawodach... Teraz jestem w trzeciej ciąży i okropnie się denerwowałam na początku, ale z każdą wizytą się troszkę uspokajam. Głęboko wierzę, że tym razem się uda. I trzymam mocno kciuki za Was wszystkie. Pozdrawiam
 
reklama
Witajcie, ja podczytywałam w grudniu i styczniu jakiś wątek "sierpień 2011". Jednak to nie trwało długo... termin miałam na 20.08.2011 ale 15.01 trafiłam do szpitala i poroniłam moje ukochane Dziecko. to był już 9 tydzień... dopiero teraz do mnie to zaczęło dochodzić i jest mi strasznie źle, teraz już znałabym płeć Maleństwa, czułabym je... a pozostał tylko pusty brzuch i krótkie wspomnienia z widoku na USG i wyobrażanie sobie.... zastanawiam się czy nie udać się do lekarza gdyż podejrzewam u siebie nerwicę... ale nie wiem czy będę umiała się przed kimś otworzyć i opowiedzieć o tym, nawet mojej mamie nie zdążyłam powiedzieć że będzie w końcu babcią.. dopiero po miesiącu zobaczyła przez przypadek wypis ze szpitala... lekarz powiedział że mam poczekać min pół roku aby znów móc się starać być w ciąży. Pozdrawiam Was....

 
Ostatnia edycja:
kochammegomisia bardzo mi przykro :-(, wierzę, że niedługo się uda... z obcą osobą łatwiej rozmawiać, więc może poszukaj pomocy u specjalisty. Ciężko samemu sobie poradzić z taką stratą
 
Moje dwie ciąże były książkowe, zera zakłóceń itp. Trzecia zaczęła się też wzorowo. Po prostu brak miesiączki. W siódmym tygodniu ciązy pojechałam na pierwszą wizytę. Tam lekarz zauważył jakieś plamienie ( ja nie zauważyłam go wczesniej) i jak się "zagłębij" to stwierdził krwiaka pozakosmówkowego. Nakaz leżenia, to był czwartek. Tydzięn później zaczełam krwawić. Płacz i szybko do szpitala. Lekarz stwierdził, że jest ok, tylko muszę zostac na obserwacji. Tak leżałam tydzień lipca w szpitalu, w najwieksze upały. Po tygodniu wyszłam ze szpitala i prosto do mojego lekarza na wizyte. Tam dlaszy nakaz leżenia dostałam i kontrola za dwa tygodnie. Więc pojechałam pod koniec lipca na kontrole. Plamienia jak byly tak nawet na chwilkę nie zniknęły, a "wspanialy" pan doktor stwierdzil, ze w ciazy moze byc sluz brazowy, zolty, zielony, a jak bedzie czysta krew to mam do niego ZADZWONIĆ !! bo wyjeżdza na urlop. Wróciłam do domu, z recepta na L**** doustną i na kwas foliowy, no i to leżenie. Nic wiecej. Maz zabronił mi czytac internet, bo sie nakrecalam i wyłam w obawie przed strata mojego dzidziusia. W momencie kiedy moj kochany mąż był chyba na skraju wytrzymalosci sam zadzwonil do innego lekarza i umowil nas na wizyte. Pojechaliśmy, była to środa sierpniowa. Pan dr Rysio zbadał mnie, wykonał USG po czy stwierdzil, ze krwiaka żadnego nie ma, a krwawienie jest z szyjki macicy, nie wiadomo dlaczego, aczkolwiek zdziwił się bardzo, ze poprzedni dr nie przepisal mi nic na stany zapalne pochwy, gdyz jak wiadomo krew sie psuje i mnoża sie bakterie. On mi przepisal globulki i tak troszke uspokojona wrociłam do domu. Dziś wiem, że z kazdym niepokojącym objawem należy się domagać lekarstw i leczenia, a wtedy tego nie wiedziałam, a może i wiedziałam, ale nie chciałam mówić lekarzowi, ktory chyba wie lepiej. I tak czwartek minąl na przeglądaniu allegro (ubranka) a w sobote proba licytacji (przegrałam o 0,50 zl) i to był znak. W niedziele 08.08.2010 r. dostałam silnego bólu podbrzusza i poronienie samoistne, to był 15 tydzien ciązy. Badanie hist.-pat. wykazało, że prawdopodobnie stan zapalny przyczynił sie do zakażenia owodni, a to doprowadziło do obumarcia. Gdyby nie moja zmiana lekarza, zaskarzyłabym tamtego ale cóż, nie mogłam nic udowodnic. Zabieg łyczeczkowania mialam w milej atmosferze, ale mi bylo wszystko jedno, wylam jak bobr. I tak wyłam miesiac, az do wizyty u dr. Rysia. Powiedzial, że po trzeciej @ moge sie starac. Maz sie cieszyl, ze bedzie sexił bez zabezpieczenia a tu bach..... trafił celnie za pierwszym razem :-) Choć poczatek nie był łatwy, zaś plamienia nie wiadomo skad, to jednak dr Rysio potrafi "sprzedac" zwykly tani lek by pomogło:-) Dzis jestem w 23 prawie tygodniu ciązy. Jeszcze czuje leki, obawy ale to bedzie chyba trwalo do konca.
Tak wiec dziewczynki płaczcie jeśli macie taką potrzebę, bo to pomaga ale wierzcie też, że każda z Was bedzie miala w rekach jeszcze swojego dzidziusia. Nie obwiniajcie się o nic, TO NIE WASZA WINA!! Wy zrobicie przecież wszystko, by z dzidzią bylo wszystko ok, czego Wam z calego serca życzę i trzymam mocno kciuki. Jesteśmy z Wami.
 




Dla Karolka.... śpij spokojnie [*]
 

Załączniki

  • ANIOŁ-DZIECKOmale.gif
    ANIOŁ-DZIECKOmale.gif
    53,6 KB · Wyświetleń: 115
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry