Na wstępie powiem, że ja brałam tabletki parę lat temu, więc mogło się coś zmienić
No tak, bo wszystko ma swoje plusy. Tabletki to wygoda itp. Również byłam bardzo zadowolona, ale jak tylko skończyłam brać tabletki, to wszystko się zaczęło. Wiem, wiem tyje się bo jje się dużo, ja natomiast zawsze byłam dosyć szczupłą i z 48 wskoczyłąm na ~62kg, (dodam, że moja koleżanka, która ważyła z 45 kg wskoczyła też na około 60kg). Problemy skórne - nigdy nie miałam żadnej krosty (prawdopodobnie dzięki tabletkom!). Wszystkie koleżanki zazdrościły mi pięknej cery (serio, przez tamte pare lat nie miałam nawet małej krostki), twarz była cudna. Nastepne 3-4 lata borykałam się z ogromnym wysypem krost (i nie był to efekt zaniedbania - robiłam z cerą wszystko to samo co wcześniej). Po tym czasie krosty same zaczęły znikać, i teraz wyskakuje mi już tylko około 10 większych krost na miesiąc

. Przede wszystkim jednak (nie wiem na ile to przez tabletki, więc nie twierdzę, że to ich wina) stwierdzono u mnie PCOS, insulinooporność, pierwszy okres pojawil się po około 7-8 miesiącach, pózniej przychodziły co około 50 dni, Ja tylko chciałabym zaznaczyć, że jest to wielka ingerencja w swój organizm. Jestem tylko zwykłą młodą dziewczynką, która nie ma większego pojęcia i wiedzy w tych tematach i przedstawiam tylko swoją historię. Tak więc już nie namawiam, nie odradzam - każdy ma swoje zdanie i wolny wybór, zachęcam jednak do głębszej lektury, Internet jest głęboki i można znaleźć w nim wszystko, w końcu chodzi o zdrowie
