reklama

Baby blues / depresja

ja tez sie troche boje tej deprechy....najgorsze jest to, ze 21-eg przyjezdzaja moi rodzice...a ja tak sobie wczesniej myslalam,ze do 6-ego urodze to akurat do 21-ego dojde troche do siebie i przyzwyczaje sie do malej i bedziemy mieli czas tylko dla naszej 3-ki, a tu dzidzi sie zbuntowala i juz 3 dni po terminie i nie chce wyjsc...i jak faktycznie wyjdzie tak, ze beda musieli mi wywolywac to bedzie to 18-ego i urodze akurat na ich przyjazd i beda mnie roznosily hormony i te wszystkie rozterki i problemy nowej mamy i nawet nie bede umiala sie cieszyc z ich wizyty a ponad rok sie nie widzielismy...
wiem, ze mala moze sie teraz urodzic w kazdej chwili i modle sie zeby to bylo jak najszybciej....
 
reklama
Mi też wydaje się, że te pierwsze tygodnie po urodzeniu dziecka to czas aby sie z sytuacją oswoić, to czas dla nowopowstałej rodzinki. I nawet najukochańsi rodzice jednak powinni być obok a nie "w" tym wszystkim..
Ja za uszy męża ciągnę, żeby 'uczestniczył" w ciąży, ale on jest odporny na mój brzuch..Agissa, też mam wrażenie, że całą ciążę byłam sama.. I teraz pewnie się to nie zmieni. Nie liczę, że nagle stwierdzi, że jednak świata poza mną (i dzieckiem za chwilę) nie widzi.
 
Mi też wydaje się, że te pierwsze tygodnie po urodzeniu dziecka to czas aby sie z sytuacją oswoić, to czas dla nowopowstałej rodzinki. I nawet najukochańsi rodzice jednak powinni być obok a nie "w" tym wszystkim..
Ja za uszy męża ciągnę, żeby 'uczestniczył" w ciąży, ale on jest odporny na mój brzuch..Agissa, też mam wrażenie, że całą ciążę byłam sama.. I teraz pewnie się to nie zmieni. Nie liczę, że nagle stwierdzi, że jednak świata poza mną (i dzieckiem za chwilę) nie widzi.
kurcze az smutno to czytac....bo to okres w ktorym najbardziej chcialoby sie czuc wsparcie i to ze dla niego tez wazne...mam szczescie, ze moj D jest jaki jest..chociaz tez czasem mnie wkurza..ale to zdrowe....:tak:
 
wiecie co mam nadzieję, że ci wasi faceci zakochają się szybko w tych szkrabach i "coś" się zmieni!!!
Trzymam kciuki, zaciskam je mocno!
Ja póki co nie narzekam, ale jest powiedzenie "nie chwal dnia przed zachodem słońca" więc siedzę cicho :)
Dziewczynki, trochę optymizmu!
 
Malina, Wiewióra, ja bardzo optymistycznie (a to nowość) patrzyłam w przyszłość i wyobrażałam sobie jak mój facet się zmieni jak już urodzę. W ciąży był tak jakby go nie było. Po porodzie za to.... nic się nie zmieniło. Było mi przykro, że miłego słowa nie usłyszałam (przepraszam, zaraz po porodzie usłyszałam: dziękuję), nie dostałam nawet 1 kwiatka ( a tatusiowie odbierając mamy wręczali im bukiety, ściskali, całowali, promienieli szczęściem). Obolała, zmęczona, zestresowana, cokolwiek zrobiłam nieporadnie, dostawałam burę. Wczoraj odsypiał sobotnie opijanie córy, a od dzisiaj nie będziemy się prawie widywać, bo przecież praca (od godz. 8 do 22) jest ważniejsza od rodziny. A jeszcze niedawno obiecywał, że będzie pracował mniej (ma swoją firmę). Ale wiecie co, mam to w nosie, przeżyłam 8 m-cy ciąży właściwie sama to i teraz sobie poradzę. Ja niczego nie stracę, żadnej chwili z życia mojego dziecka, a on co najwyżej zapełni dziecku skarbonkę.

Ja za uszy męża ciągnę, żeby 'uczestniczył" w ciąży, ale on jest odporny na mój brzuch..Agissa, też mam wrażenie, że całą ciążę byłam sama.. I teraz pewnie się to nie zmieni. Nie liczę, że nagle stwierdzi, że jednak świata poza mną (i dzieckiem za chwilę) nie widzi.

tak czytam i czytam i aż wierzyć mi sie nie chce...jesteści silne i kurcze musicie dac sobie radę... a może opamietaja się w porę?No bo co może ich zmienić jak nie małe, bezbronne dziecko?
 
przyznam sie szczerze, ze bardzo sie ciesze, ze urodzilam przed terminem. moja mam przylatuje 13-tego do nas, a ja mailam termin na 15-tego. uwiercie mi, ze gdybym miala urodzic w terminie i przechodzic to co przechodzilam po urodzeniu Krystianka z moja mama u boku, to napewno starcilabym pokarm w cyckach i miala mega depreche poporodowa.
moja mama jest taka, ze strasznie sie we wszystko wtraca, bo ona wie najlepiej :( bardzo ja kocham, ale czase strasznie przegina. nawet przez skype jak jej pokazuej wnusia to slysze: ubierz go cieplej, bo nie moge na niego patrzec, jak ty go trzymasz, itd.
dzieki temu ze urodzilam 2 tygodnie przed terminem, mialam czas na swoja mala karuzele hormonalna, swoje placze i lamenty, dostosowanie sie do dziecka, wyznaczenie rytmu dobowego naszego wspolistenienia z dzidziusiem i spokojna nauke karmienia, choc to jeszcze troszke trudnosci sprawia.

dzis wiem, ze gdyby nie polog, ktory u mnie przebiega ciezko (czego obawialam sie cala ciaze) w tej chwili bylabym najszczesliwsza mama na swiecie. bo gdy patrze na moje male malenstwo, albo gdy ono patrzy na mnie sowimi wielkimi jeszcze blekitnymi oczkami to nic nie jest dla mnie wazne tylko moje dziecko ! bo jestem mama. ja, ktora zawsze najwiecej szalalam, najwiecej sie bawilam, imprezy 3 razy w tygodniu, itd. nikt by sie nie spodziewal, ze ja akurat zostane mama i tak oszaleje na tym punkcie ...

czasem sa chwile, ze wydaje mi sie ze nie dam rady. czuje, ze nie mam juz nic z pokladow cierpliwosci. budze wtedy meza i prosze go o pomoc. to bardzo wazne by nie odstawic swojego partnera na drugi plan, bo kiedy przyjdzie kryzys, to jest on lekarstwem na kazde zlo swiata. i tylko on jest w stanie pomoc. bo sasiadka nie przyjdzie o 4 rano utulic dziecka, ktore placze kolejna godzine i nie chce spac. bo kolezanka nie wpadnie posprzatac ci domu i ugotowac obiadu kiedy nie ma sie sily wstac z lozka. bo chyba nawet najlepszy przyjaciel nie zajrzy ci miedzy nogi w pologu, zeby przemyc bolace rany i sprawdzic czy wszystko dobrze sie goi.

ps. czy macie cos takiego od kiedy pojawily sie wasze pociechy na swiecie, ze jak widzicie jakas krzywde wyrzadzana dziecku, nie tylko na ulicy, ale rowniez w telewizji, w filmie, w wiadomosciach, w reklamie to zaczynacie plakac?
bo ja od razu zaczynam sie zanosic placzem. i zastanawiam sie jak mozna tak traktowac dzieci? jak mozna oddac do adopcji, uderzyc, nie dbac, zabic? jak mozna nie kochac wlasnego dziecka? dla mnie to jest w tej chwili nie wytlumaczalne ...

AGAISSA ja tez czasem mam dosyc mojego faceta. tez nie dostalam kwiatkow na wyjscie ze szpitala. i tez mnie drazni, ze moja ukochany potrafi spac cala noc, kiedy ja musze sie opiekowac placzacym malenstwem. kiedy chodze po scianach ze zmeczenia i zdenerwowania bo nie wiem co sie dzieje maluszkowi.
dzis w nocy bardzo sie zdenerwowalam, keidy psrawdzilam malemu temperature i mial 38 stopni. budze meza a on mi a to - przejdzie mu do rana. myslalam, ze go zabije. ale za chwile wstal, zeby polulac malego, chociaz tylko 20 minut.
mysle, ze czasami nasi partnerzy sie za bardzo boja tego, ze nie sprawdza sie w roli tatusiow i wola uniakc jak ognia wszelkich prac zwiazanych z naszymi pociechami.
moze warto usiasc ktoregos wieczora i przy kolacji ( i wylaczonym tv, komputerze, radio) porozmawiac szczerze, ze o tym czego sie oczekuje od drugiej polowki.
moze warto powiedziec - kochanie, jestem strasznie przygnebiona Twoim zachowaniem. czuje, ze nie wspierasz mnie w tych trudnych pierwszych chwilach z naszym dzieckiem tak jak powinienes. mam wrazenie, ze w ogole nie cieszysz sie z narodzin naszego dziecka. wiem, ze to trudny czas dla Ciebie, bo wszystko sie nagle zmienilo w naszym zyciu, ale to NASZE zycie i NASZ wspolny trudy czas. ja tez jestem przerazona i zmeczona i czasem bardzo potrzebuje Twojej pomocy ... itd.

(to sie rozpisalam)
 
Ostatnia edycja:
reklama
przyznam sie szczerze, ze bardzo sie ciesze, ze urodzilam przed terminem. moja mam przylatuje 13-tego do nas, a ja mailam termin na 15-tego. uwiercie mi, ze gdybym miala urodzic w terminie i przechodzic to co przechodzilam po urodzeniu Krystianka z moja mama u boku, to napewno starcilabym pokarm w cyckach i miala mega depreche poporodowa.
moja mama jest taka, ze strasznie sie we wszystko wtraca, bo ona wie najlepiej :( bardzo ja kocham, ale czase strasznie przegina. nawet przez skype jak jej pokazuej wnusia to slysze: ubierz go cieplej, bo nie moge na niego patrzec, jak ty go trzymasz, itd.
dzieki temu ze urodzilam 2 tygodnie przed terminem, mialam czas na swoja mala karuzele hormonalna, swoje placze i lamenty, dostosowanie sie do dziecka, wyznaczenie rytmu dobowego naszego wspolistenienia z dzidziusiem i spokojna nauke karmienia, choc to jeszcze troszke trudnosci sprawia.

dzis wiem, ze gdyby nie polog, ktory u mnie przebiega ciezko (czego obawialam sie cala ciaze) w tej chwili bylabym najszczesliwsza mama na swiecie. bo gdy patrze na moje male malenstwo, albo gdy ono patrzy na mnie sowimi wielkimi jeszcze blekitnymi oczkami to nic nie jest dla mnie wazne tylko moje dziecko ! bo jestem mama. ja, ktora zawsze najwiecej szalalam, najwiecej sie bawilam, imprezy 3 razy w tygodniu, itd. nikt by sie nie spodziewal, ze ja akurat zostane mama i tak oszaleje na tym punkcie ...

czasem sa chwile, ze wydaje mi sie ze nie dam rady. czuje, ze nie mam juz nic z pokladow cierpliwosci. budze wtedy meza i prosze go o pomoc. to bardzo wazne by nie odstawic swojego partnera na drugi plan, bo kiedy przyjdzie kryzys, to jest on lekarstwem na kazde zlo swiata. i tylko on jest w stanie pomoc. bo sasiadka nie przyjdzie o 4 rano utulic dziecka, ktore placze kolejna godzine i nie chce spac. bo kolezanka nie wpadnie posprzatac ci domu i ugotowac obiadu kiedy nie ma sie sily wstac z lozka. bo chyba nawet najlepszy przyjaciel nie zajrzy ci miedzy nogi w pologu, zeby przemyc bolace rany i sprawdzic czy wszystko dobrze sie goi.

ps. czy macie cos takiego od kiedy pojawily sie wasze pociechy na swiecie, ze jak widzicie jakas krzywde wyrzadzana dziecku, nie tylko na ulicy, ale rowniez w telewizji, w filmie, w wiadomosciach, w reklamie to zaczynacie plakac?
bo ja od razu zaczynam sie zanosic placzem. i zastanawiam sie jak mozna tak traktowac dzieci? jak mozna oddac do adopcji, uderzyc, nie dbac, zabic? jak mozna nie kochac wlasnego dziecka? dla mnie to jest w tej chwili nie wytlumaczalne ...

gratuluje szczerosci:tak: super post! moja mama mi mowila ze tuz po porodzie chciala zaadoptowac wszystkie dzieci:tak: i ostatnio uslyszalam to tez od innych mam, mysle ze to normalne..nasze instynkty macierzynskie, tak bardzo potrzebne swiatu:-) bo przeciez po to sa te male dzieci zeby je kochac i kochac:-D pozdrawiam i powodzenia!
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry