Dzień dobry, jestem mamą 8 miesięcznego chłopca. Nasz problem to od zawsze słaby przyrost masy, okresowy brak apetytu oraz obniżone napięcie mięśniowe. Syn urodził się w 39 tc przez planowane cc z wagą 4600 i 62cm. Po urodzeniu wykryto u niego zapalenie płuc po zachłyśnięciu wodami płodowymi, syn otrzymywał 7 dni antybiotyki, był w inkubatorze, miał obarczane płuca. Karmiony mm, nie chciał piersi, nie potrafił złapać, bardzo się denerwował. Z butelka nie było problemu, jadł co 3h i sam się upominał. I zaczyna się problem bo ze szpitala wyszliśmy z waga 4300 i do wagi urodzeniowej dochodziliśmy z 3 tygodnie. Syn przybierał 100/130g tygodniowo do 6mca. W 7 mcu przybrał z 200g. W między czasie mieliśmy epizody niejedzenia, odrzucania butelki, jedzenia na śpaniu. Na 6 mcy syn ważył 7kg, obecnie 7,5 kg. W 5 mcy syn miał anemię ale szybko z niej wyszliśmy. W chwili obecnej syn ma epizody ładnego jedzenia kaszki, obiadów, owoców, by po tygodniu odmawiać zupełnie wszystkiego. Bywało, ze musieliśmy karmić go strzykawka. Byliśmy tydzień w szpitalu, bo podejrzewano refluks. W szpitalu syn jadł wszystko ładnie, badania z krwi i moczu wyszły idealnie. PH metria i pasaż nic nie pokazały. Wyszliśmy ze szpitala z sugestia od psychologa, ze karmimy syna na sile i ma awersje. Ale jak mamy nie karmić, skoro on tył marnie, a obecnie stanął na wadze. Dodam, ze wędzidełko podcięte, neurologopeda zaliczony i nie widzi problemów. Syn ma obniżone napięcie, jest rehabilitowany, pełza, próbuje siadać i raczkować, zdarza mu się stanąć przy meblach. Ogólnie jest dość pogodny, ładnie się bawi. Ale to jedzenie to cyrk u nas każdego dnia. Może któraś mama miała podobnie, może macie rady lub chociażby lekarzy w Warszawie godnych polecenia? Nie wiemy co robić...