Witam Niedzielnie !
My juz po spacerku i obiadku. Zaraz śmigamy dalej....Może na festyn koło Bazyliki - właśnie doczytałam, że
Madziara o nim pisała. Ale nie wiem, czy jeszcze będzie o tej porze.
Co do przedszkolaków, to mój F. też długo piszczał tyle, że w żłobku. Z dobre 4 miechy. Z tym, że to były marudzenia w szatni, bo za drzwiami już się śmiał i był wesoły....coś w stylu "a może się uda i dziś się złamią i nie pójdę"

.
Co do chorób: pech, ze mamy taki brzydki wrzesień i zaczęły się infekcje, bo zazwyczaj do listopada jest spokój.
Madziara myslę, że nie powinnaś tak szybko rezygnować. Przecież i tak siedzisz w domu, to możesz go "zabierać" z przedszkola jak się coś się rozkręca chorobowego u niego. A z czasem będzie lepiej.....Bo potem gdybys chiała iść do pracy to już bedzie mniej chorował. A choroby dzieci + praca to zawsze jakieś zgrzyty wychodzą. Mi taki starszy pan doktor pediatra z naszej przychodni powiedział, że jak się dziecko nie wychoruje w przedszkolu to potem bedzie chorować w szkole i opuszczać lekcje. Cudów nie ma. Jest podobno 90 jakiś tam szczepów wirusów i jak się nie zetknie z nimi to się nie nabierze odporności.
U nas po roku masakry w żłobku - teraz w przedszkolu jest ok. Wiadomo katary, kaszle obrzydliwe - są jak u wszystkich ale da się to przezyć

.
Izka może jednak lepiej byłoby gdyby Martyna poszła do szkoły. Skoro w przedszkolu się nudzi......Czasmi to co nam się wydaje dobre - nie zawsze jest dobre dla dzieci. Gdyby tak można zapytać 6 latka jakie jest jego zdanie......było by może prościej podejmować te decyzje
Soppana na plaży "miejskiej" byłam ..... a nazwa hehehe dobre sobie.....