Witam zmęczona na maksa.
Dzień w biegu.
Pasowanie Mateusza na ucznia dzisiaj było. Nie powiem oczy się zaszkliły konkretnie

jak te maluszki stanęły i hymn odśpiewały. I ta kredka na ramieniu...ech... To już taki duży chłopiec....
Powrót do domu, szybki obiad i szybki wypad do przedszkola na dzień otwarty u Daniela. Przy okazji pasowane były 3 latki, które dołączyły do Daniela grupy. A ponieważ w zeszłym roku maluch mi zachorował, to ciocie zgarnęły go i został pasowany razem z trzylatkami

. Się kurde zgrali no

. Także bieganie od placówki do placówki.
Kolejną nockę wczoraj zarwałam. Jestem już jak zombie. Nie dam rady tak dłużej. Dzisiaj idę wcześniej spać. Niech się wali i pali. Nie wytrzymam. Zapałki mam już w oczach od 3 godzin.
Do tego wizja weekendu znowu bez męża mnie dobiła, bo to oznacza bycie na pełnych obrotach bez przerwy znowu kolejne kilka dni.:-

baffled:
Aga też dzisiaj trzęsłam sie jak osika. Jutro kurtka zimowa idzie w ruch. W tyłku mam co sobie będą myśleć. Zimno mi jest.
Teraz mam nauczkę, że i z cukierni nawet jeśli kupujesz ciasto do zjedzenia od razu trzeba wziąć paragon.
