Pakuj się Mkkafe i pozdrów Bieszczady. Ja też mam zawsze wrażenie, że wzięłam za mało, ale uważam, że jak się już gdzieś jedzie z dzieckiem to lepiej mieć o 1 zestaw ciuszków więcej niż mniej.
Zgadzam się z Tobą co do śmierci, trzeba mieć jej świadomość i umieć o niej rozmawiać, i tak kiedyś nadejdzie. Jednak nie chcę o śmierci myśleć w tym wieku w którym jesteśmy i na tym etapie życia. Mój mąż miał 28 lat i stanął w jej obliczu, wtedy właśnie świadomie unikaliśmy rozmów na ten temat, i całe szczęście, bo się nie zdołował, tylko walczył i nikt nie stracił wiary. Jestem z niego strasznie dumna.
A pierwsze fotki córeczki Wronki ( a właśnie kiedy Ty Wronka masz urodziny? co bym ci życzonka złożyła) tak mnie dziś nastroiły, że włączyliśmy sobie dvd z pierwszej doby życia naszego szkraba, ale sie zryczałam, nie mogę uwierzyć, że on był taki malutki ( a ja taka wielka

). Wiktorek taki był zdziwiony, kto to tam z mamą, poznał się też po misiu który mu towarzyszy od tamtego dnia w łóżeczku. Ciekawe jak on odbierze taki film jak będzie dużym chłopcem ?
I tak się filozoficznie zrobiło - od narodzin po śmierć...