pojechałam sama z małym na zakupy spożywcze, bo pseudotata nie mógł bo pracował...ale do rzeczy.. mały siedzac w foteliku sięgnął sobie po paczke flipsów i nie wiem jakim cudem połknał kawałek folii z niej /3 x 4 cm/ i zaczął wymiotowac... dojechałam wiec z rzygającym mi na kolanach mikim do domu i wyciągnełam jakos ten kawałek tylko on za nic nie pasuje do tego oderwanego z flipsów... wg mnie / a w samochodzie żadnych kawałków nie znalazłam/ mały mógł połknąć dwa kawałki folii o wymiarach na 0,5 cm x 0,5 cm...
co zrobić?
ja narazie obserwuje i łudze sie ze moze gdzies w samochodzie sie zapodziały,choc przejrzałam carra i nic tam nie ma ...
boje sie ze mu sie gdzies przylepią i bedziemy miec znów jazde z nim... co myslicie?
Renifer, ja przeżywam takie sytuacje co chwilę

, mój mały podnosi z ziemi dosłownie wszystko i od razu do buzi

, kapsle, pety, zapałki, kamienie

, po prostu katastrofa, nie spuszczam go z oczu, a i tak udaje mu sie czesto zjadac papier, folie i potem są rzygi, najgorsze, że często idzie za tym obiad, kolacja i wtedy mam dylemat, czy od nowa karmić, bo przeciez brzusio pusty

, a i często, że coś zjadł dowiaduję się w momecie przebierania, bo widzę kawałki np. folii w kupce



, czasmi mi ręce opadają, no i strasznie się boję, że mi się czymś zadławi

,
pocieszcie, mnie i powiedzcie, że mu to minie
