Olajo - ja mam chustę tej "firmy", jaką pokazałaś w linku. Jestem bardzo zadowolona. Córkę nosiłam od początku - po domu, jak marudziła. Na spacerach spała, więc wolałam wózek. Początkowo bałam się o główkę, ale wystarczyło połę chusty założyć na główkę i mała już spała wtulona.
Potem zaczęły się problemy ze spacerami w wózku, bo córka chciała więcej widzieć i chusta ratowała nas przed kiszeniem się w domu ;-)
Dodatkowy plus chusty - wejdziesz z nią wszędzie, a miejsc anty-wózkowych jest u nas ciągle mnóstwo.
Minus - ludzie na ulicy się gapią, jakby ufo zobaczyli
Nosimy się i teraz, chociaż ja powoli wymiękam - 11/12 kg to nie na moje wątłe plecy ;-)
Strój zimowy to: bodziak, sweterek/bluza + rajtuzy. Przywiązuję małą do siebie i zakładam na nas ciepły bluzo-polaor-sweter męża i idziemy. Żadna z nas nie marznie :-)
Nie sądzę, żeby chusta rozpieszczała. Jak dla mnie do pewnego momentu dziecko potrzebuje bliskości, a potem ma już więcej i więcej bodźców i rodzice nie są już tak potrzebni.