reklama

Ciąża po 40

Zoyka, ślina mi pociekła, nigdy nie jadlam ciasta marchewkowego:-) Paćka zna litery - Normalnie rysujesz jej i pytasz co to za litery i ona ci mówi : A, E, U, I,O,S, Z, T. Może uda mi sie to nagrac i Wam pokażę filmik , tatus ja tak wyszkolił:-D
 
reklama
Zoyka, ślina mi pociekła, nigdy nie jadlam ciasta marchewkowego:-) Paćka zna litery - Normalnie rysujesz jej i pytasz co to za litery i ona ci mówi : A, E, U, I,O,S, Z, T. Może uda mi sie to nagrac i Wam pokażę filmik , tatus ja tak wyszkolił:-D

Majuska to zrób. Proste , wszystko mikserem. Zostało pół blachy., M co chwile sobie dokłada z tekstem "cholera ale dobre, muszę sobie znowu dołożyć "

Składniki :

  • 2 szklanki mąki
  • 4 duże marchewki
  • szklanka oleju
  • 4 jajka
  • 1,5 szklanki cukru
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 2 łyżeczki sody oczyszczanej
  • łyżeczka cukru waniliowego
  • 2 łyżeczki cynamonu
  • szczypta soli

Przygotowanie:


Mąkę przesiać przez sito, dodać do niej proszek do pieczenia, sodę oczyszczaną, cynamon oraz cukier waniliowy. Marchewki umyć, obrać i zetrzeć na tarce o drobnych oczkach. Gorzką czekoladę posiekać (jeżeli chcemy dodać bakalie, rodzynki należy sparzyć, a orzechy włoskie posiekać).


Mikserem utrzeć jajka z cukrem. Porcjami dorzucać mąkę wymieszaną z proszkiem, sodą, cukrem waniliowym oraz cynamonem i nadal ucierać. Na końcu powoli wlać olej i wymieszać. Wciąż mieszając ciasto dodać startą marchewkę ( jeżeli chcemy dodać bakalie to również dorzucamy je do ciasta).

Polewa:


  • 300 g serka philadelphia (dałam mascarpone)
  • 6 łyżek masła, w temperaturze pokojowej
  • 1,5 szklanki cukru pudru, przesianego
  • 1 łyżeczka ekstraktu lub pasty z wanilii

Pieczemy 45 min w 200 stopniach
 
Majuska! WSZYSTKIEGO ABSOLUTNIE NAJLEPSZEGO, SAMYCH PIĘKNYCH DNI I NOCY, PASMA SUKCESÓW NA KAŻDYM POLU, KUPY KASY, ZDROWIA, SZCZĘŚCIA I POMYŚLNOŚCI !!!!

A teraz idę zdychać - dwie trójki naraz w natarciu, cały dzień wycie, milion rzadkich kup, pupa jak u pawiana, każda próba zmiany pieluchy to wojna. Jak zmartwychwstanę to się pochwalę moimi "pokojowymi" dokonaniami, bo w zasadzie skończyliśmy malować.
Ale najpierw muszę wypić drinka, za zdrowie Majuski, rzecz jasna.
 
Hejka wieczorne :)

wpadłam postwić obiecaną wódeczkę :-D

częstujcie się


kolorowe-drinki-3.jpg
 

Załączniki

  • kolorowe-drinki-3.jpg
    kolorowe-drinki-3.jpg
    27,4 KB · Wyświetleń: 96
Majusko - no to zdrowie!
A to Maksiowy pokój. Nie ma jeszcze listew przypodłogowych, kinkietu i oczywiście mebli. Ale i tak jestem niezmiernie dumna z mojego pomysłu na okiennice:
DSC_0037.jpgDSC_0036.jpg
 

Załączniki

  • DSC_0037.jpg
    DSC_0037.jpg
    11,1 KB · Wyświetleń: 88
  • DSC_0036.jpg
    DSC_0036.jpg
    17,5 KB · Wyświetleń: 90
Majuska - już Ci pożyczyłam, ale chyba za mało to pożyczę jeszcze raz - sama wiesz co Ci się powinno spełnić, więc oby spełniło się jak najszybciej! :-D

Ollena - trzymaj się kochana, nie zazdroszczę sytuacji, majuska dobrze prawi - skoro nie możesz na razie zmienić tej sytuacji postaraj się znaleźć w niej jakieś pozytywy...
katrina - gratulacje dla Kubusia!
Zoyka, misia - trochę mnie przekonałyście do ciasta marchewkowego, ale tylko trochę :-D jakoś się nigdy nie mogłam do ciasta marchewkowego przekonać, zwyczajnie mi nie smakuje, ale widzę, że Julce przypasowało :-D
aaaa... misia, nie wiem czemu ubzdurałam sobie, że Kubula ma ciemne włosy, a to blondas jak mój Kacper! super ma te włoski, widać, że to żywe srebro :tak:
Flo - kciuki za Maksia!

Byliśmy dziś u przyjaciół (tzw. Czaputków:-D) na działce. Jakieś 10km przed działką zadzwonili inni, że wybrali się na grzyby i utknęli w kałuży w lesie i czy nie moglibyśmy ich jakoś wyciągnąć. Jak już udało nam się ich znaleźć w tym środku lasu, to okazało się, że nie ma szans ich ruszyć osobowym samochodem, więc pojechaliśmy szukać ciągnika... ciągnika nie znalezliśmy, ale trafił się łazik - niestety on też nie dał sobie rady, samochód znajomych utknął tak, że łazika tylko zarzucało a auto ani drgnęło.. na szczęscie facet od łazika znał lokalsów i po godzinie przysłał nam jakiś ciągnik, który w pięć minut poradził sobie z problemem:-D a było nam w sumie całkiem przyjemnie w lesie, właśnie czekaliśmy na Czaputków, którzy mieli dojechać z grillem :-)
Po wyciągnięciu auta okazało się, że drzwi były niedomknięte i stoi woda do kostek...:baffled: teraz cały samochód do gruntownego czyszczenia podwozia i suszenia... chyba na jakiś czas będą mieć dosyć grzybów :no: (nawiasem mówiąc nie zebrali nawet jednego, straszna posucha u nas w tym roku :wściekła/y:).

A na działeczce było super, zaliczyliśmy dłuuugi spacer z dwoma wózkami i czterema psami nad Bug. To już chyba jeden z ostatnich takich wypadów, bo faktycznie czuć jesień w powietrzu :baffled:

Szkoda, że weekendy tak szybko się kończą...
 
Andzike fantastyczna przygoda:sorry2:..współczuję znajomym. Pamiętam jak pojechałam na drugi dzień po Poldziowym pogrzebie popatrzec rano na jego grób to też się zakopałam w błocie...wyciąganie trwało 5 godzin:no: a spieszyłam się wtedy do roboty - trasa do Lublina:-D U nas też posucha grzybowa, ale to tak jest jak susza była całe lato, chyb abędzie doopny sezon na grzyby w tym roku, przynajmniej u nas:sorry2:

Flo znam ten pokój:-D...kolory superowe, okiennice również, !!!

Zoyka to ja tym niebieskim się stukam:tak:
 
reklama
Majuska - to ja ordynarne wódzitsu z kolą poproszę, ok? I Twoje zdrowie jeszcze raz! :rolleyes2:

Uwielbiam wyprawy na grzyby, zawsze to dla mnie jakieś forma pocieszenia, że lato się kończy, ale przynajmniej są jeszcze grzyby... W sumie to jedna z niewielu rozrywek dostępna całkiem za darmo:-D
Flo - super pokój, bardzo mi się podoba klimat, czekam na efekt końcowy.

Takie tam z łąki nad rzeką :-) widać, że coś kombinuje, co nie? chwilę później wyrwał mi telefon:sorry2:

Zobacz załącznik 579413
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry