Cześć, jestem tu nowa, przeczytałam sporo stron w tym temacie i postanowiłam napisać do was. Opiszę moja historie. Mam 39 lat, w grudniu kończę 40, mam 11 letnią córkę. Z ojcem córki nam nie wyszło, mimo że bardzo chcieliśmy obydwoje mieć dziecko to kiedy zaszłam w ciążę jemu dosłownie odwaliło i przestał się angażować, najpierw jak byłam w ciąży ciągle wychodził na imprezy tłumacząc się, że jak się dziecko urodzi to nie będzie mial już takiej okazji, po narodzinach córki sytuacja się nie zmieniła, wręcz przeciwnie brał narkotyki, pił więc od niego odeszłam kiedy córka miała 1,5 roku. Pracowałam żeby nas obie utrzymać, nie było łatwo. Po 3 latach poznałam nowego partnera, byliśmy razem 5 lat niestety ten związek też się nie udał ponieważ trafiłam na narcyza o czym przekonałam się dopiero pod koniec kiedy byłam już w bardzo ciężkim stanie psychicznym przez niego. Zdecydowałam się na terapię i dzięki terapii udało mi się odejść z tej toksycznej zarówno dla mnie jak i mojej córki relacji. Przez brak wsparcia w wychowywaniu córki, duża ilość pracy, obowiązków, samotność doszło to tego że miałam burn out jako rodzic. Moje doswiadczenie macierzynstwa jest trudne i kojarzy mi się jedynie z cierpieniem, poświęceniem mimo że bardzo kocham swoją córkę i nigdy nie żałowałam że ją mam, po prostu brakowało mi wsparcia i kochającego mężczyzny. W końcu poznałam mężczyznę który jest na prawdę dobrym człowiekiem, nikt nigdy nie był dla nas tak dobry jak on, świetnie się dogadujemy pod każdym względem moja córka go uwielbia, ja się czuję przy nim dobrze, czuje w końcu stabilizację i spokój. Ale do mety: on bardzo chce mieć dziecko a ja przez złe doświadczenia jestem bardziej na nie niż na tak, ciągle się waham. Dlaczego to pisze? Zawsze marzyłam o rodzinie, o dwójce dzieci. Z jednej strony chciałabym to dziecko ale z drugiej boję się okropnie. Boję się ze wzgledu na mój wiek, on jest ode mnie młodszy o 7 lat. Boję się czy dałabym radę zajść w ciążę, donosić zdrowe dziecko i czy dałabym radę wejść kolejny raz w rolę matki maluszka. Mój partner mnie nie zmusza, nie naciska i mówi, że mnie rozumie mimo że wie, że to ja jestem kobieta z ktora chcialby miec dziecko i boli go mysl o tym ze mielibysmy sie rozstac. Obydwoje wiemy, że nasz związek nie przetrwa bo dla niego to jest ważna kwestia. Z jednej strony chciałabym mieć to dziecko ale mam tyle obaw że głowa mi buzuje.... Wiem że nikt nie podejmie za mnie decyzji, ale chciałabym wiedzieć czy jest tu ktoś kto miał podobne doświadczenia, obawy i jak sobie z tym poradziłyście. Chciałabym zapytać jak wyglądają u was relacje między duzo starszym rodzeństwem a młodszym, czy ciąża w wieku 40 lat jest trudna, jakie jest macierzyństwo w tym wieku ?
Z góry dziękuję za odpowiedzi.