Przede wszystkim dziecko na tym etapie niczego nie wymusza. Ono po prostu czegoś potrzebuje. Jedzenia, towarzystwa, zainteresowania, zabawy. Jest mu za ciepło, za gorąco, niewygodnie, kolorowa zabawka gdzieś uciekła...tylko tyle.
A za nie potrafi ono jeszcze mówić to sygnalizuje swoje potrzeby płaczem i krzykiem. To jest normalne. Nie rozpuscilas dziecka, ty po prostu reagujesz na jego potrzeby i to w końcu zaowocuje.
Moj synek tez jest przylepa. Odwrotnie niż córka, która sprzedałaby mnie za kolorowe koraliki

I tez miewam dnie kiedy on chce być przez cały czas na rękach. Nie da się wtedy nic zrobić a na wieczne noszenie jest już za ciężki. Ma półtora roczku.
Ale ja się nauczyłam mieć czas dla siebie i konsekwentnie to egzekwowac. Idę do wanny i on zostaje z tata. Przecież w takiej sytuacji tragedia mu się nie dzieje. Płacze, bo on akurat chce coś, czego w tym momencie mieć nie może. Ale krzywda mu się nie dzieje. Tak wiec ja czasami na płacz nie zwracam uwagi, bo ja tez jestem człowiek i tez mam swoje potrzeby. Toaleta w spokoju, obiad, chwila dla siebie.
To, ze nie rzucasz wszystkiego i nie zajmujesz się cały czas dzieckiem nie oznacza, ze je zaniedbujesz.
Tak jak powyżej napisano, zacznij od chusty, nosidełka. Rób tak, żeby ta bliskość tobie tez pasowała.
Z tym spaniem to każde dziecko ma inaczej. Jedno śpi samo od poczatku, drugie za Chiny samo nie zostanie. Przy siedmiomiesięcznym dziecku ja ie przy niczym nie upieralam. Chciał spać u siebie, to spał. Chciał ze mną, to spał. Twoj synek jest jeszcze mały i na tym etapie jeszcze może chcieć się przytulac.
Moze tak trochę trywialnie napisze ale jest zdrowy, żywotny, rozwija się prawidłowo. Reszta przyjdzie z czasem.