Rondzia, dokładnie mam takie same odczucia.
Zamiast nas wspierać "jakie jesteśmy biedne z tymi brzuchami, i jak nas bardzo kochają, za to jakie jestśmy dzielne" to jedyna odpowiedz na jaką mogę liczyć: przecież nie musisz pracować, możesz pójsć na zwolnienie lekarskie
I co będę patrzyć w ściany, leżeć, patrzyć w tv, leżeć, parzeć w komputer, leżeć i jeść, jeść, i jeść

To jest wizja mego meżą.
Ani do kogo się odezwać, ani pożalić, ani pogadać. W pracy są chociaż ludzie. Są lżejsze i cięższe dni, ale mam nadzieję iż zdrowie nam na tyle dopisze że o zwolnieniu lekarskim same zadecydujemy, czego sobie i wam życzę

Nie dość że się i tak boję cc, to bym w kółko o tym myślała i skupiała się na tym co mnie boli, co kuje i dlaczego. A w pracy zapominam choć na chwilę o tym, a na wieczór jestem zmęczona i jakość zasypiam (ale w nocy już ciągle wstaję sikami i piję kilka razy).