Kitka1111
Zaciekawiona BB
Cześć dziewczyny,
piszę, bo chciałabym zapytać, jak Wy radzicie sobie z cukrzycą ciążową, szczególnie w temacie godzin jedzenia, kolacji nocnych, cukrów na czczo i ketonów.
Jestem w III trymestrze, na insulinie nocnej i widzę, że u mnie ogromne znaczenie ma długość przerw między posiłkami – niestety w dwie strony i żadna nie jest idealna.
Dla przykładu dwie sytuacje z ostatniego czasu:
Sytuacja pierwsza:
– jem trochę węglowodanów na śniadanie i obiad,
– kolację jem wcześnie (ok. 18:00), zazwyczaj bez węglowodanów,
– potem jest bardzo długa przerwa nocna,
– na noc podaję insulinę. Teraz 11j
Rano cukier bywa w normie lub lekko podwyższony, ale pojawiają się ketony w moczu, czasem bardzo dużo, szczególnie właśnie przy tak długich przerwach bez jedzenia.
Sytuacja druga:
– jem kolację ok. 21:00 z węglowodanami,
– ok. 22:00 podaję insulinę nocną i idę spać,
– przerwa nocna jest krótsza.
W tej sytuacji ketonów nie ma, ale za to cukry na czczo są powyżej 100, np. 106, 108 itd.
Próbuję zwiększać dawkę insuliny, ale na razie nie przynosi to efektu.
Diabetolog powiedział mi, żebym sama regulowała insulinę, natomiast gdy zaproponował mi swój „idealny” plan jedzenia, to cukry miałam totalnie w kosmos.
Szczerze mówiąc, boję się dalej zwiększać insulinę, bo mam w głowie obawę, że „rozleniwiam” albo przyzwyczajam trzustkę do insuliny a jednocześnie bardzo nie chcę ani ketonów, ani wysokich cukrów.
Jak Wy sobie z tym radzicie?
Co jecie i o której godzinie, żeby nie było ketonów, ale też żeby cukry na czczo były w normie?
Czy też miałyście sytuację, że bez węglowodanów są ketony, a z węglowodanami rosną cukry?
Macie jakieś swoje sprawdzone sposoby?
Będę bardzo wdzięczna za każdą odpowiedź, bo czuję się trochę między młotem a kowadłem
piszę, bo chciałabym zapytać, jak Wy radzicie sobie z cukrzycą ciążową, szczególnie w temacie godzin jedzenia, kolacji nocnych, cukrów na czczo i ketonów.
Jestem w III trymestrze, na insulinie nocnej i widzę, że u mnie ogromne znaczenie ma długość przerw między posiłkami – niestety w dwie strony i żadna nie jest idealna.
Dla przykładu dwie sytuacje z ostatniego czasu:
– jem trochę węglowodanów na śniadanie i obiad,
– kolację jem wcześnie (ok. 18:00), zazwyczaj bez węglowodanów,
– potem jest bardzo długa przerwa nocna,
– na noc podaję insulinę. Teraz 11j
– jem kolację ok. 21:00 z węglowodanami,
– ok. 22:00 podaję insulinę nocną i idę spać,
– przerwa nocna jest krótsza.
Próbuję zwiększać dawkę insuliny, ale na razie nie przynosi to efektu.
Diabetolog powiedział mi, żebym sama regulowała insulinę, natomiast gdy zaproponował mi swój „idealny” plan jedzenia, to cukry miałam totalnie w kosmos.
Szczerze mówiąc, boję się dalej zwiększać insulinę, bo mam w głowie obawę, że „rozleniwiam” albo przyzwyczajam trzustkę do insuliny a jednocześnie bardzo nie chcę ani ketonów, ani wysokich cukrów.
Będę bardzo wdzięczna za każdą odpowiedź, bo czuję się trochę między młotem a kowadłem