Wózek... wow... ja to jeszcze nie myślę o takich w ogóle. Mam po mojej Helce łóżeczko i nosidełko. Nic więcej nie zostawiłam, ale na bank nie czuję jeszcze, żeby kupować. Boję się za bardzo, żeby myśleć o zakupach Z reszta ja nadal leżę, więc mogę sobie pomarzyć o zakupach jakichkolwiek.
W piątek miałam wizytę i Maluszek roście pięknie, 4,5 cm, serce bije, dzidzia jest o 6 dni większa niż powinna, więc rozwija się pięknie

następne usg to już nasze prenatalne 4 grudnia. Może po tym usg zacznę nieco bardziej myśleć o wyprawce.
edit: ale za to o imionach już myślimy - chłopiec będzie bez imienia

a dziewczynka Hannah albo Anabel albo Josephine... albo pewnie jeszcze coś wpadnie do głowy. Raczej mój M tu kreatywny jest bardzo. Ja się upierałam przy imionach międzynarodowych, ale te 2 żeńskie bardzo mi się spodobały (Josephine nie będziemy raczej tłumaczyć na polski, chociaż kto tam wie moja rodzinę

) Dla dziewczynki jakoś tak łatwiej. Przy Heli też miałam imię dla dziewczynki, dla chłopca nic... Moim problemem też jest fakt, że jestem nauczycielką i wiele imion przynosi mi skojarzenia z konkretnymi osobami...
Widzę, że M szuka w angielskich. To chociaż takie, żebym mogła wymówić
Doczytałam, że tu też są dziewczyny w mieszanych związkach. Co u Was z imionami?